DŻUBILA

Liliana wszystko wymawia „z angielska„. Jechaliśmy ostatnio autem przez tę kresową Polskę i ona czytała szyldy na sklepach. W którymś momencie się mnie pyta:

  • Mamo, a co to jest DŻUBILA?
  • DŻUBILA? Skąd to wzięłaś?

Spojrzałam w bok i mnie olśniło:

  • Liliana, to jest JUBILER! A NIE dżubila!

Ale przekształca wszystko. Jej ulubiony sklep z odzieżą to MODŻAJTO, czyli Mohito, a za wizytę u dentysty (został wyrwany mleczak, bo od spodu już wyszedł stały) zażyczyła sobie DŻAPONKI… Po dżaponki, czyli japonki, może pojedziemy jutro 🙂

 

Zabawna jest też wymowa Mieszka. Siedział wczoraj na kanapie i dojadał kanapki ze szkoły. I słyszę jak woła:

  • Kanapka ruchu OPOLU!

Więc tak myślę z kuchni, skąd on kojarzy Opole? Może chodziło mu o kanapkę w polu? A przecież on NIE zawsze wymawia R i to miało być OPORU 🙂

I zapisałam się do Alergologa 🙂 Na 10 września i bardzo się cieszę:) To wcale nie jest tak daleko 🙂

<>

Jeszcze wrzucę Wam historię o Łucji. Spotkałam mamę jej kolegi. Jędrek, to NIE tylko klasowy, ale i szkolny Casanova, a jego mama w Łucji widzi przyszłą synową… I tak gadamy i ona się mnie pyta, czy Łucja nie jedzie na jakieś kolonie, bo żaden kolega Jędrka nie jedzie. Mówię, że w tym roku nie wysyłam, ale dziewczyny były rok temu i bardzo chcą jechać, więc za rok wyślę. Potem wróciłam do domu i mówię do panny:

  • Łucz, załatwiłam Ci wyjazd na kolonie. Za rok. Zgadnij z kim.
  • Z kim?
  • Z Jędrkiem…
  • NIENAWIDZĘ CIĘ!!! Muszę napisać to Zuzi! 🙂

I poleciała do komórki. Po chwili zeszła i mówi: Zuzia, mi zazdrości :DD