

Posiadanie zwierzęcia od maleńkości jest przyjemniejsze. Rozumiem szlachetną ideę przygarniania zwierząt po przejściach, sama takie na okrągło mam, ale pełno jest w nich zagadkowych zachowań, których można było pewnie było uniknąć. Takie wygryzanie dziur jak zostają same, upodobania smakowe, lęki… Miastra jest kotką cudowną. Ewidentnie mieszkała w domu. Uwielbia wskakiwać na szafy, siedzieć na brzegu wanny i spać z łóżku z człowiekiem. Załatwia się wyłącznie do kuwety, ale ma nieznośny nawyk rozwijania potem rolki papieru toaletowego (to cenny towar u nas). Nie jada surowego mięsa, ale parówki dzieciom ściąga z widelca. I nie ma w głowie świadomości posiadania ogona. Czasem zaczyna go ganiać, tak że trzeba ją złapać, bo może sobie w tym biegu w kółko zrobić krzywdę. Najgorzej jest jak jej się ten ogon zmoczy (a przydarza się to regularnie jak siedzi na brzegu wanny – widać tę wędkę na zdjęciach wyżej) i wtedy ogarnia ją jakieś szaleństwo pt: kto to do mnie przywiązał?? Klarens, który czasem jednak wpada i widzi jak akurat ona (babcia co by tu nie mówić) zaczyna nagle biec, patrzy na to z irytacją i pogardą. On takich zrywów nie ma. Jak przychodzi to żeby zjeść i chwilę pospać. I pozwolić sobie wyjąć jakiegoś kleszcza
<><>
Zaczynamy z przygotowaniami do Świąt. Mieszka do szkoły rano zapisałam i zaraz jedziemy do dziadków. Ja wracam, zabieram się za sernik i jutro z powrotem jadę do dzieci. Itd. Lekki więc bieg… Weszłam na strych rozwiesić pranie i widzę, że zabunkrowała się tam cała trójka.
- Co robicie??? Mieszeczku, dlaczego dziewczyny się z Tobą nie bawią klockami?
- Bo szyją plecaki dla moich pluszaków.
🙂 Ten to się umie ustawić :0

I macie jeszcze piękną Miaustrę. Bo gdzie ludzie, tam i ona… Jeśli WSZYSCY szyją plecaki, to nawet jeśli są w najbardziej zagracanym miejscu domu, to i JA tam będę 😀

