- Lubię algebrę i geometrię..
- Cóż z tego, skoro tańczyć Pan nie potrafi!
Byłam wczoraj na wybitnym filmie. Kolorowe Pończochy z 1960 roku. Dwie nowele o dwójce różnych dzieci. Pierwszy film w dziejach kinomatografii, na długo przed „Sprawą Kramerów”, pokazujący świat z perspektywy dziecka. Reżyser Janusz Nasfeter, to człowiek, który odkrył Olbrychskiego, Polę Raksę i całą masę polskich aktorów. Na sali była jego wnuczka i jak tak rozmawialiśmy po filmie, o filmie, to jej koleżanka powiedziała: Miałam nie mówić, ale powiem! 🙂 No i prowadząca spotkanie zapytała ją: Jakim dziadkiem był Janusz Nasfeter? I ona odpowiedziała: Wspaniałym.
Jedna osoba na sali powiedziała: To powinien być obowiązkowy film we wszystkich szkołach. I ja też tak myślę. Dzieci, które wzięły udział w tym pokazie były poproszone na fotele na scenę i miały opowiedzieć o swoich wrażeniach. I jedna dziewczynka powiedziała: Większość dorosłych, chociaż nie moi rodzice, mówi: Ja w Twoim wieku tego nie miałem. Po co Ci to?!
To nie jest tak, że żyjemy w świecie gadżetów – gadżety były zawsze. W czasach filmu był to papier w groszki do obkładania zeszytów, za moich czasów pachnąca chińska gumka i kolorowe chusteczki, a obecnie komórka. I brak gadżetów niezależnie od epoki stawia Cie poza nawiasem. Btw. męczyłam wczoraj Jerzego o czym marzył jak chodził do szkoły i najpierw powiedział rower, ale upierałam, że chodzi o jakiś gadżet szkolny i wtedy przypomniało mu się, że marzył o długopisie TRZYKOLOROWYM :)Takim czarno-niebiesko-czerwonym 🙂


<><>
Wiosennie dziś bardzo! Lubię taką słoneczną i rześką Palmową 🙂
Ach, znowu mam jeże. Od tygodnia ktoś wyczyszczał do końca kocie miski przed domem. Wystawiam je dla Klarensa, bo chociaż nasza relacja przypomina tę do podmiotu lirycznego z piosenki Bajmu (pojawiasz się i znikasz), to lubię myśleć, że ten mój „Józek” nie jest głodny. Ale on gardzi tą nocną karmą, stołuje się gdzieś na polach i raz jak zwymiotował to miał w żołądku rzeczy dziwne Nieważne. Ktoś wyżerał wszystko z misek od tygodnia. I wczoraj jak podjechałam to pod drzwiami się kłębiło. Patrzę co to, a tam w te śniegi obok uciekają jeże :))
