zaległe na zaś

  • Zamówiłam do Ciebie nakrętki na wentyle. Z Chin.
  • Ale dlaczego do mnie?
  • Bo ja nie mam przesyłek z listopada, a potrzebne mi są na kwiecień na urodziny Lilki.
  • Będę musiał coś zapłacić?
  • Nie. Ale musisz zaglądać do skrzynki, bo tego trochę będzie i żeby listonosz nie wrzucał Ci awizo, bo mu się nie zmieściło.
  • Ile będzie?
  • Osiem paczuszek. Nie… Dziewięć.

No i są. Te przesyłki chodzą do mnie specyficzne, więc zamówiłam do Jerzego, zresztą na urodziny Łucji też idą już NIE na nasz adres. Adresat mógł sobie wybrać (za pośrednictwo) nakrętki za przysługę. Do swojego roweru. I czekamy dalej! Będą jeszcze rakiety, granaty i takie nakrętki, które świecą przy obrotach kół. To będą prezenty dla gości na rowerowe party! 🙂

<><>

Pochwalę się Wam Łucją. Przyniósł wczoraj listonosz spora przesyłkę dla panny. Z sanatorium. Pomyślałam, że to może jakieś dokumenty, albo zapomniała czegoś zabrać i dosłali. Położyłam na schodach i jak panna przyszła krzyknęłam do niej:

  • Jakąś paczkę dostałaś z sanatorium! Leży na schodach.

Ona ją chwyciła, przybiegła i mówi:

  • Ja chyba wiem co to jest! Wiedziałam, że wygram, ale bałam się, że nagrody są tylko dla tych, którzy są w ośrodku!

Bo okazało się, że panna wzięła udział w konkursie ortograficznym i zdobyła drugie miejsce! 🙂 I nic nie mówiła! A pocztą przysłali dyplom i nagrody. Książkę, pióro i zestaw słodyczy. Super 🙂

<>

Natomiast Mieszkowi dziś wypadł ząb rano na parówce (???). I tłumaczę, że za jednego zęba na pewno klocków nie ma. Ale on jednak swoje wie… Bo Zębuszka lubi zdrowe zęby, a on takie ma i z pewnością dostanie przynajmniej minifigsy… I co tu z takim mądralą zrobić?? 🙂 Niżej z wczoraj NASZE, jeszcze z ZĘBEM…