Weszłam na wagę z komórką. I strasznie ciężka ta komórka okazuje się.

– tak było 🙂 Wczoraj weszłam, u dziadków 🙂


Przeleciała kolejna niedziela z zakazem handlu. Niezmiennie uważam, że jest to absurdalne. Jak każdy zresztą zakaz. Ktoś kogoś czytuję słusznie zauważył, że najbardziej mu żal oszołomionych żuli na pustych parkingach przed marketami, gdyż cierpią na chorobę, która nie pozwala robić zapasów. A zanim narodzą się na nowo meliny będą jak takie snujące się ćmy.

Można było np. wlepić dodatkową opłatę od zakupów zrobionych w niedzielę. Coś jak 5% wartości zakupów, z których można by wypłacać premie dla osób dobrowolnie pracujących tego dnia. Pewnie były by sklepy, które zamknęły by się wtedy naturalną koleją rzeczy, ale mogłyby się pojawić osoby, które polubię tę elitarność zakupów, albo pracownicy, którzy pracują tylko w niedzielę. Ja zakupów w weekendy nie robiłam od dawna, bo męczył mnie tłum i degustacje oraz BO cała masa rodziców z klasy Lilki (tak wyszło) pracuje w okolicznych sklepach. I oni są z tej zmiany zadowoleni. Gadałam z jednym tatą i powiedział, że poszli na spacer na taki moto-cross, który cyklicznie nam się w gminie odbywa. I że nie pamięta takiego rodzinnego weekendu… Czyli może jednak dobrze? My też zresztą byliśmy wczoraj rano na śnieżnym spacerze po bazie dla babci.

<>

Mam kalendarz książkowy. Wprowadziłam sobie do niego wszystkie daty i najbardziej zaskakujące są te szkolne. Wolne dni, egzaminy do gimnazjum (wtedy też szkoła pustoszeje), zebrania i obchody. Na TEN tydzień NIC nie mamy 🙂 Dziś Mieszko ma jeden dzień rekolekcji, jutro wszystkie gminne zerówki jadą na egg hunting, a od środy zaczyna się szkolny kiermasz wielkanocny, czyli trzeba będzie wyskoczyć z kilku monet. Ale nic to nie zmienia w ogólnym czasowym grafiku. W sobotę jest tylko turniej karate, ale to już weekend.

<>

  • W piątek wpadłem w taki poślizg, że myślałem, że po mnie. Czy tak strasznie ślisko było?
  • Nie wiem. Wiem, że wiele osób już wymieniło opony na letnie. Jak w piątek jechałam po tort dla Mieszka, to auta na drodze tańczyły…
  • Wracałem z basenu i jechał przed mną 20-stką i chciałem go wyprzedzić. Wdepnąłem i czuję, że jadę prosto w pole. Odbiłem kierownicą szybko w drugą stronę i jechałem bokiem. Wyszedłem z tego, ale gdyby ktoś wyjechał zza zakrętu było by po mnie.
  • No widzisz, a testamentu jeszcze nie zmieniłeś.
  • I nikt o nas nic nie wie. Nie ma żadnych świadków naszego związku.

Tak, nie do końca. Wy wiecie i cały świat wie :)))