W-O-L-N-A niedziela!

Nasza narodowa kreatywność jeśli chodzi o omijanie przepisów jest zdumiewająca. W moim necie od kilku dni królują przykłady patentów, jak tu ominąć zakaz handlu w niedzielę. Wiecie już, że stacje benzynowe sprzedawać mogą, wiecie też pewnie, że lotniska i dworce mają mieć otwarte supermarkety. I wiecie też na pewno, że jest to zakaz handlu, ale pracownicy i tak będą musieli czasem przychodzić, bo przecież nie ma zakazu inwentaryzacji towaru, czy rozkładania go po półkach. Nie wiem ile prawdy jest w tym, że Biedronka będzie miała pływający supermarket, bo handel na łodziach jest dopuszczalny. Ale ubawiło mnie, że tam gdzie są koncerty NIE można zabronić sprzedaży, bo oznacza to namnożenie kapel klezmerskich, które będą grały w dziale mrożonek.

Ja jednak lodówkę mam pełną i poranek spędziłam na czytaniu zaległej prasy. Trafiłam na fajny artykuł o historii rodzicielstwa (linknę Wam, chociaż jest płatny, ale może ktoś znajdzie w papierze). Chodzi o to, że kiedyś dzieci traktowano jak małych dorosłych. Okres bezradności był tylko do momentu, aż dziecko zaczynało chodzić, a potem dostawało zadania do wykonania… Wiecie z pewnością, że istniały mamki, a arystokracja oddawała dzieci „na wieś”, potem do szkół z Internatem, albo na  terminowanie u kogoś. To nie było tak, że dzieci nie kochano, po prostu nie wiedziano, że można wychowywać inaczej. Trudno nauczyć miłości, jak nas jej nie uczono. Artykuł jest krótki, lecz wspomniane są tam książki, które wrzucam na listę do przeczytania: Philippe Aries – Historia dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach, Elisabeth Badinter- Historia miłości macierzyńskiej i Małgorzata Delimata – Dziecko w Polsce średniowiecznej.


Około sklepowo-książkowo pochwalę się Wam jedną książką. Dostałam ją od znajomej wczoraj. Ona robi tam zakupy (ja robię na ogół w Stonie) i to często TAK duże, że książki dostaje przy pojedynczych zakupach. No i się jej dublują. Kuchnia Polska – słona jest SUPER! Jak będą dawali bierzcie 😉 Zrobiłam wczoraj kluski śląskie z pstrągiem i jarmużem (ja użyłam szpinaku) i jest to danie WYBITNE!