Miałam dziś rajd po sklepach ortopedycznych. Łudziłam się, że jak zajrzę to takich pochowanych, to będzie i szybko i tanio, ale jednak net jest najtańszy. Bo tradycyjnie potrzebne są akcesoria do ćwiczeń dla Łucji. Tym razem panna chce ćwiczyć i JUŻ ćwiczy. Wieczorem kiedy siedzą przed telewizorem, ona rozkłada koc, wyciąga gumę i ćwiczy. Potrzebna jest nam jeszcze piłka, a nawet dwie, bo różnej wielkości i beret-jeżyk. Bardzo mi się podoba jej zapał i chociaż przez ramię widzę jej korespondencję z koleżankami z sanatorium („Chcę TAM wrócić!„) cieszę się, że będzie nad sobą pracować. Codzienny bloczek ćwiczeń zajmie jej około godziny.
Btw. przy okazji zamówiłam tort urodzinowy dla Mieszka. Pamiętacie jak się zachwyciłam ciastem chałwowym w knajpie arabskiej? TAKI będzie jego tort. Bardzo byli zaskoczeni i zadowoleni, że ja chcę TAKIE właśnie ciasto na urodziny synka i wywalczyłam niezłą zniżkę 🙂 Ono jest robione na specjalne arabskie święta, ale dla nas WYJĄTKOWO je przygotują:)
<><>
Lilka spotkała się dziś rano z koleżanką… U nas w domu, przed lekcjami 🙂 I nakręciły kolejny musicali 🙂 Oczywiście u MNIE w sypialni 😉 Sory, że tak bokiem, ale nie umiem tego obrócić :)))
