Bóg nie dawałby mi pragnień nieziszczalnych

– fragment książki o Matce Teresie. W oczekiwaniu na wypis chwyciłam ze szpitalnego parapetu to co tam było. A fragment niezły. Jak widać niezależnie od kierunku jaki obieramy w życiu, zasady są te same.

Łucja wypisana. Z żalem 🙂 Tym razem pobyt udał się wprost wybitnie. Koleżanki dopisały, a pojawił się też kolega. Julek. Wieczorami przesiadywał w ich pokoju i kręcili filmiki o… Madzi Gessler (?). Łucja ma ich na komórce pełno i jak ogląda to cały czas się śmieje. Pobyt tam to kontakt z dziećmi starszymi, więc wieczorami w pokoju rozmawiały o chłopakach… To była również duża lekcja tolerancji, bo są tam dzieci różne i z różnymi ortopedycznymi schorzeniami. Nikogo to jednak nie dziwiło, ba nawet ksiądz, który pojawił się w środę popielcową poruszał się na wózku inwalidzkim. Wszyscy się ze sobą dogadują, podoba mi się, że większość dzieci to takie wychuchane egzemplarze o pacyfistycznych poglądach.

Miałam trochę z tym roboty. Codzienne dojazdy do Łucji i ta chwila z nią zajmowały mi dwie godziny dziennie. A w ostatnim tygodniu, kiedy miałam brać udział w jej zajęciach ok 3 godzin. A teraz rozpoczynamy okres nadganiania materiału i też będzie napinka. Zabawną miałyśmy historię, kiedy zabrałam Łucję na spacer w ubiegłym tygodniu. Było tak zimno, że jak wcześniej podjechałam na stację benzynową to okazało się, że sprzedają na niej też CZAPKI 🙂 I TEN stojak, który stał zaraz przed kasami WCALE nie był pełny. Pojechałam po Łuczę i udałyśmy na spacer do parku. W parku była zamarznięta rzeczka i mostki, więc zaczęłyśmy badać lód. No i Łucja się skąpała. Tzn. noga jej się zapadła pod lód, a potem szybko wracałyśmy do sanatorium, żeby nikt nie odkrył, że nieodpowiedzialna matka wzięła dziecko na przepustkę i je skąpała w stawie 🙂

Na jej muzykę chodził Mieszko i chociaż marudził, że strasznie dużo tej muzyki to potrafi już zagrać coś tam bez patrzenia na nuty (Do kiedy ja będę chodził na muzykę? – Do 10-tego roku życia. Potem będziesz mógł wybrać zajęcia, na które chcesz chodzić). A na dodatkową matematykę Lilka, która bardzo te dodatkowe porcje matematyki polubiła.

Dziś rano przeszła po oddziale z cukierkami (tak robi każdy wychodzący) i dała swoim koleżankom z pokoju po małym prezencie. I JEST już w domu! Niżej fotka z ćwiczeń na stopy. Łucja po prawej stronie.