Zrobiłam już podsumowanie domowe, odzieżowe, czas na sportowe 😉 Miałam kiedyś taki plan, że co 2-3 miesiące nasz dom będzie uzupełniany przez sportowy gadżet. Pomijając więc pokaźny stos sportowych stroi doszła w tym roku rolka, piłka do fittballa dla Łucji i rower na komunię Lilki. Jednakże ta druga była tak mocno eksploatowana, że ją przedziurawiono 😀
Natomiast mój klub biegowy zrobił nam na koniec roku test Coopera. To taki sprawdzian wytrzymałościowy polegający na ciągłym biegu na bieżni przez 12 minut. I teraz tak… To nie jest mój najlepszy czas. Gdybym utrzymała to tempo to 10 km przebiegam w 59 minut, a na wiosnę było 56. Cały czas plasuje mnie to w grupie czerwonej, czyli najsłabszej, ale jak sprawdzam mój wynik (2240metrów) w tabeli wiekowej to okazuje się, że jestem w zakładce DOBRZE i to w górnych widełkach tego okienka (1900-2300). Test warto powtarzać i jest dla mnie jakiś takim ważnym parametrem.
<><>
Realizuję tu sobie spokojnie punkt za punktem z listy, a dzieci tymczasem mają cudnie! Jak wjeżdżają kolejką w góry to śniegu nie brakuje, a jak zjeżdżają do włoskiego miasteczka w dolinie to pogoda jest niemalże wiosenna 🙂 Chodzą do narciarskich szkółek (Mieszko do innej niż dziewczyny) i radzą sobie na nartach coraz lepiej!



