Trzy na plusie…

A Wam, misiaczki, ile przybyło? 😉 Jakby nie było, u mnie, pierwsze kroki (szurająco-jeżdżące) do zrzucania rozpoczęte!

 

Na czas niebytności dzieci zaplanowałam sobie kilka rzeczy.

  • Zapisałam się na dwa biegowe treningi i tradycyjnie powrzucam sobie siłownię.
  • Chcę zrobić porządek w przyprawach. Przerobiłam już słodkie (budynie, aromaty, kisiele i proszki do pieczenia), a teraz muszę przejrzeć całą, dużo większą, resztę. Co się jeszcze nadaje, może coś można gdzieś przesypać, czego nie mam, a czego mam za dużo.
  • Chcę zmienić pościel sobie i dzieciom oraz ogarnąć ich pokoje. Może znowu zrobię dywany na mokro?
  • Posegregować puste woreczki adwentowe i wyprać plecaki.
  • Dziś byłam w Łodzi, jakieś tam formularze powypełniać i bardzo bym chciała, żeby w 1-szym tygodniu stycznia zrobić choć kawałek praktyk.
  • W planie a)na 7.01 chciałam zrobić Mieszkowi urodziny. Dzieci wracają szóstego, więc ja w pierwszym tygodniu zaniosłabym do szkoły zaproszenia. Ale ponieważ prognozy mówią, że nie będzie śniegu to urodziny przesuwamy na później.  Btw. podobno śnieg ma sypnąć jakoś pod koniec zimy. Niemniej jednak chcę podjechać do hurtowni po niebieskie lampiony.
  • Nie zaplanowałam żadnych wydarzeń kulturalno-tanecznych, bo tak naprawdę nie bardzo jest kiedy…
  • Plus jedna wizyta urzędowa. Dziś były pozamykane, więc może jutro?
  • I podsumowania, podsumowania roku będą robione!

Sylwester będzie statecznie. Kompan jest nie do ruszenia, bo nie lubi ZIMY i ma plan ją po prostu przeczekać. Zresztą mam TEŻ plany zakupowe, więc wyjazdowe wydatki mi nie na rękę. Dziewczyny na listach do Mikołaja miały sukienki, golfiki i spódnice i obiecałam im, że nawet jak Mikołaj nic nie przyniesie (i rzeczywiście raczej było skromnie) to ja na wyprzedażach popoluję (realnie wszystko jest teraz o połowę tańsze! :0)