Pojechały

Najgorsze w rozstaniach wcale nie jest to, że pojawia się ktoś nowy. Emocje naturalnie z czasem wygasają i jeżeli nie jesteś psem ogrodnika to właściwie co tam. Ani to, że wali się domowy budżet i wakacyjne plany. Albo życiowe. Zawsze przecież można przebudować. Kiepskie jest, że musisz wymyślać sobie nowe atrakcje. Bo pojawiają się okienka czasowe, które do tej pory były zajęte. I tu można mówić, że przecież to szansa, żeby się rozwinąć, nauczyć czegoś nowego, albo odżyć. Ale sami dobrze wiecie, że wszyscy ci, którzy Wam mówią: Zobacz jak odżyłaś i ile wspaniałych rzeczy robisz!, g_wno wiedzą, o tym, czego tak naprawdę potrzebowaliśmy. A może nam dobrze było w tym kieracie dzieci-dom-mąż? A może jest w tym coś nienormalnego, że jeśli dobrze się spełnialiśmy w takim rodzinnym kotle, to tego już nie możemy robić?

Czas bez dzieci to bardzo trudny okres. W tym roku pojechały ode mnie wczoraj wieczorem i wrócą dopiero 6 stycznia. I w przyszłym roku NIE chcę Wigilii, a chcę te drugie dwa dni świąt! Mieszko zaczął budować z klocków i zostawił rozgrzebaną budowlę z dyspozycją, żeby nie wchodzić do jego pokoju. I przez dwa tygodnie nie ruszać niczego. A dziewczyny nie zdążyły przymierzyć nowych sukienek. Wracaliśmy od dziadków i we wszystkich mijanych domach, paliło się tylko jedno światło. Czyli cała rodzina siedziała przy wspólnym stole. A my jechaliśmy autem, żeby przekazać ten najbardziej wyszarpywany ładunek, czyli dzieci.

 

Cieszę się, że jest Jerzy, bo składał mnie do kupy w lecie i będzie to robił teraz. I na Sylwestra będę miała komu pomarudzić i w przerwie świątecznej czymś się zająć. Zadzwoniłam wczoraj jak dzieci po tej 19-stej pojechały i koło 21-szej przyjechał. Wszedł, spojrzał na mnie i powiedział: Źle samemu na święta? Przytulił i dodał: Święta są najgorsze.

A żeby nie było, że taki idealny, kwadrans później usłyszałam: Ale dlaczego te skarpetki takie kolorowe? Jeśli je założę będę wyglądał jak pajac! 🙂