Jemioła – JEST!

W ramach wolnych poniedziałkowych wieczorów wybrałam się wczoraj na wykład i warsztaty z profilowania. Zajęcia były przeznaczone dla psychologów, osób pracujących w kryminalistyce, dziennikarzy śledczych i w pewien sposób również dla pedagogów. Temat wydał mi się ciekawy, rzeczywiście było niesamowicie i na kolejne spotkania TEŻ się chciałabym wybrać (to było pierwsze z cyklu). Niewiele było o tym co ciekawiło mnie najbardziej, ale to co było- było świetne.

Profiler to ktoś kto tworzy sylwetkę sprawcy na podstawie dowodów i okoliczności. I nie ma znaczenia jakiej skali jest wykroczenie (czy to qpy na wycieraczkach sąsiadów czy seryjne napady na banki spółdzielcze)bo zawsze występuje pewnego rodzaju schemat (system rozgryzają nieustannie Amerykanie). Powiem więcej: jeżeli zamierzasz być takim seryjnym sprawcą (i np. zabierać urocze wianki z drzwi) powinieneś przede wszystkim odbębnić lekcje profilowania by wiedzieć jak uniknąć schwytania.  Mistrzami profilowania na podstawie przedmiotów są np. pracownicy supermarketów pracujący na kasach. Oni już po 4-5 zeskanowanych przedmiotach potrafią określić status materialny, rodzinny i społeczny klienta. Wiedzą czy szykuje się impreza, czy ktoś jest wege i ile ma dzieci.

Ważny jest pierwszy przypadek i relacja do miejsca, gdzie to wystąpiło. Mamy w Polsce bardzo wysoką wykrywalność sprawców (nieporównywalnie wyższą niż w US), ale know how przychodzi z zagranicy. Oficerowie śledczy to są łebscy ludzie, którzy mają nosa. Temat będzie powracał 🙂

<><>

Przywiozłam z rynku jemiołę. Piękną, dorodną i kulistą. Przywiozłam i od razu oddałam… A wszystko dlatego, że jak odprowadziłam Mieszka do szkoły to zajrzałam na kawę do znajomej. I ona kupiła choinkę. Dwa razy jak moja… Jest rozłożysta i imponująca jak w holu biurowca, albo foyer teatru. No dobra, nie ma takich WSPANIAŁYCH bombek jak moja, ale rozmiary mnie zgniotły. No i z tym kompleksem gigantomanii pojechałam na rynek i wybrałam jemiołę za DUŻĄ. Gdybym ją sobie przywiesiła do lampy to zamiast pomyślności w nowym roku miałabym zamiatanie tynku… Dałam ją więc Lutce, a sama sobie przywiesiłam kilka gałązek :/