Chrzestny Lili jest melomanem. Tzn. konkretnie nie on, a jego mama, ale szlakiem muzycznych wędrówek podąża cała JEGO rodzina. I pod koniec lata, jego druga połowa, jedzie ZDOBYĆ bilety na kolejny sezon. Na jakieś niezwykłe wydarzenie muzyczne. Dla jego rodziny i wszystkich, którzy z PEWNOŚCIĄ chętnie wezmą w tym udział 🙂 W ten sposób pojawia się data nienaruszalna… I w tym roku był to 16 grudnia.
Zjedliśmy gofry, ubraliśmy się ładnie i pojechaliśmy! 🙂 No i pomimo początkowo umiarkowanego zapału baardzo nam się podobało. Wszystko były przepiękne i bardzo cieszę się, że dzieci mają na tyle dużą wrażliwość, że balet i muzyka klasyczna ich nie nudzi. W holu przed spektaklem, przy wielkiej choince, dziecięcy chór śpiewał kolędy, a wiele dzieci ubrane było w świąteczne kratki. Ślicznie!

<><><>
Jechałam wczoraj wieczorem na kettle. Zawsze jak jadę, odpalam dzieciakom jakiś film, robię herbatę i na godzinę znikam. Tym razem na hbo film wybierał Mieszko. I chciał Gwiezdne Wojny. I coś tam ustawiał i film nie wchodził. Zaczął się denerwować, więc zainteresowałam się co on wpisuje, że mu się nie udaje. I okazało się, że wpisywał:
Imperium KROMKAatakuje :)))
