– Łucja przed klasową wycieczką do kina… Zapytałam, po co TYLE szminek, ale odpowiedziała: Czy Ty wiesz, jak pierzchną usta po pop-cornie??
Wczoraj miałam dni otwarte w szkole. Spotkania oko-w-oko nauczyciel-rodzic. Poszłam do Łucji – tu wszystko ok, zasygnalizowałam, że Łucja marzy o pasku w tym roku i że najprawdopodobniej wypadnie jej miesiąc nauki ze względu na sanatorium ortopedyczne (tak jak klasie IV-tej). Potem poszłam do sali Lilki, gdzie była gigantyczna kolejka (bo nie tylko jako do wychowawcy, ale też jako do nauczyciela matematyki). Odstałam, odsiedziałam gadając z rodzicami na różne tematy… Okazało się np. że Lila wraz z koleżanką chodzą w piątki po lekcjach do kolegi! Mikołaj ma akwarium i one ostatnio uszkodziły krewetkę (??). To była taka zabawna sytuacja, nikt o nic żalu nie ma, ale powiedziałam tacie Mikołaja, że ma te dziewczyny po prostu WYWALAĆ.
No a potem weszłam. Wychowawca Lili jest młody i był wczoraj tym tłumem rodziców zmęczony. Postarałam się więc być lakoniczna i błyskawiczna:
- Pani jest mamą Lili.
- Tak. I o Lili będziemy rozmawiać.
- Lila jest nieśmiała i spokojna.
- Tak to też. Ale nie o tym. Lila uwielbia matematykę i uwielbia Pana. I to jest bardzo pozytywne, ale ponieważ u niej wszystko jest ekstremalne, to boję się, że nastąpi jakaś reakcja zwrotna. Że na czymś się sparzy i straci zapał.
- Będę uważał.
- Wiem. Ona świetnie się czuje w zadaniowości szkoły i regułach. I lubi logiczność Ona nawet z polskiego zaczęła lepiej pisać gdy pojawiła się ortografia i okazało się, że wszystko ma jakieś zasady. Chodzi o to, że niektóre polecania w podręczniku można rozumieć dwojako. I ta różnorodność pojmowania ją frustruje. Ona się wtedy zawiesza. Ja wiem, że Pan ma całą klasę, ale jeśli zauważy Pan, że nad czymś za długo myślą to może to być to.
- Różnego rodzaju polecania są konieczne. Żeby one nauczyły się…
- Zgadza się, po prostu ja się boję tego zniechęcenia u niej. Na razie wraca do domu i pierwsze co robi to odrabia matematykę. Czasem zapomina o angielskim, ale o matematyce zawsze pamięta. Ostatnio tłumaczyła mi czym jest pierwiastkowanie i że to odwrócenie potęgi…
- To MOJE słowa!
- Tak mi się wydaje. Trzy słowa, których JA nie zrozumiałam. 🙂
- Myślałem o stworzeniu kółka matematycznego dla najzdolniejszych uczniów, ale nie wiem czy w tym roku dam radę.
- W tym roku to już nie ma co. Wydaje mi się, że piąta klasa jest prostsza i to będzie wtedy łatwiejsze.
- Chyba rzeczywiście jest prostsza. A może jakieś kangurki albo olimpiady?
- Można, ale to jest tak, że mam wrażenie, że łączone są roczniki jeśli chodzi o materiał i dziś starsza córka pisała z polskiego o zasadach ortograficznych i jest rozżalona, bo był materiał klas szóstych, a ona jest w piątej.
- No tak. Łączy się materiał z różnych klas…
- Nie będę przedłużać, bo tam na korytarzu jeszcze tłum 🙂
I poszłam, ale zadowolona, że znów mi dzieci chwalili :)
