Ciasto-poniedziałek

Pamiętacie, że chadzam czasem na filmy o czarownicach? Za mną kolejny z cyklu 🙂 Tym razem był to film z 1943 roku zrobiony, że przez duńskiego reżysera. Dzień Gniewu. Inwizycja, XVII wiek i zakazany romans młodej mężatki. Zaślepienie, przesądy i płonące stosy. Podobno również ukryta krytyka nazistowskich metod śledczych. To na tym reżyserze wzorował się Lars Von Trier i jego uważał za swojego perfekcyjnego mistrza. A ja staję się ekspertem od czarno-białych filmów!

<><>

Przy tym sobotnim bieganiu jak tak wałkowałyśmy te ciasta to jedna babka zapytała: A dlaczego Wy ciasta pieczecie? Jakieś jest teraz święto? I dwie inne odpowiedziały naraz: Powód: dzieci w domu 🙂 Dziś na tapetę wzięłam pudding figowy i już się upiekł i ZJADŁ! 🙂