Idę dziś ze znajomymi z kettli na ŚLEDZIKA… Wiem, lipa taki śledzik z osobą niepijącą jak ja, ale może jakoś wybaczą 🙂 Lista przystawek jest konkretna, więc przynajmniej POJEM. Powoli się już szykuję, pofarbowałam sobie włosy, a korzystając jeszcze z chwili czasu przygotowuje sernik dla dzieciaków na jutro. Dziś jedna babka w mojej biegowej grupie (tempo konwersacyjne) opowiadała o serniku na zimno z białą czekoladą i mascarpone, ale robię klasyczny sernik z pomarańczą. Dawno go nie było!
<>
- Jakie, w tym woreczku, masz zabawki dla nas Kuba? – zapytałam mojego biegowego trenera.
- Same dilda.- odpowiedział
🙂 Ale tylko tak obiecywał. Po prostu po porannej przebieżce chciał żebyśmy się na rolkach rozciągnęli 🙂
