– Mieszko, rano, gdy weszłam do jego pokoju 🙂
Odwiozłam rano dziewczyny do szkoły, bo ten lodowaty deszcz jest makabryczny i wróciłam. Wchodzę i słyszę, że szeleści tymi papierami 😉 Oczywiście WSZYSTKIE klocki wysypane, bo przecież Ninja w nowym zestawie ma słabą twarz i on szukał nowej i oczywiście budowa nowego zestawu będzie dużo trudniejsza, skoro już wszystko przemieszał I tłumaczę, i wyłuszczam, że NAJPIERW należy zbudować to co jest w pudełku, ale on lubi to rozciągnąć na TYDZIEŃ…
Bez sensu takie Mikołajki na tygodniu. Ani nie było czasu na rozpakowanie, ani na pogadanie o prezentach. Ale dzieciaki zadowolone. Prezenty pod choinkę to już mniejszy wyczyn, bo chcą dostać jeden wspólny zestaw klocków. Tylko, że duży. I ok. Chciałabym kupić Łucji skarbonkę, bo się jej ostatnio zbiła i nawet widziałam ładną, tylko, że jak postanowiłam kupić to już nie było. Odzieży więcej nie kupuję. Obie panny chcą bumperki, czyli takie bluzy z suwakiem i mamy je upatrzone, ale zaczekamy do wyprzedaży. A kolejne zakupy książkowe dopiero na Walentynki (dostały teraz po trzy, więc zanim to przerobią to mam chwilę czasu). Prezent dla Ciasteczkowego już mam 🙂 a kalendarze dla dziadków zamówione. Koniec końców dziadek dostanie RÓWNIEŻ naścienny. Jak zaczęłam dłubać w edytorze, to w ogóle mi się nie podobały, więc szybko przerobiłam okładkę i zamówiłam klasyczny na ścianę.

Btw. Mieszkowi książka o siusiakach się spodobała 🙂 A po szkole Lilka wróciła z koleżanką i we dwie oglądały :D. Panna miała dziś na 1-szą zmianę, bo mieli wycieczkę do kina („Pierwsza Gwiazdka” ponoć super). Koleżanka MA już w domu wersję dla dziewczynek, lecz wersja dla chłopców też ją zaciekawiła 🙂 Mieszko ze szkolnych Mikołajek wrócił z lornetką, a Łucja prezentami mikołajkowymi będzie się wymieniać w piątek.
<><>
Na biegu Mikołajkowym w sobotę spotkałam mojego brata. On był dużą ekipą z pracy. I okazuje się, że pracy u NIEGO mówili, że ma „fajną, MŁODSZĄ siostrę” :)) A ja przecież starsza jestem! 🙂
