„W ludowej praktyce na św. Barbary wkładano do wody ziarna zbóż, rzeżuchę i gałązki czereśni, aby zazieleniły się lub zakwitły na Boże Narodzenie…” Czereśnię przed domem mam, może więc sobie szybko ciachnę i postawię na parapecie? Zaklinania rzeczywistości nigdy mało 😉
<><>
Tak świątecznie przystąpiłam do szykowania kalendarzy świątecznych dla dziadków. W tym roku będzie zmiana. Zawsze brałam dwa duże i jeden Lutka wieszała sobie w kuchni, a drugi Krzycho miał do pracy. Aaale, dziadek od niedawna jest już emerytem. Bardzo źle to znosi, chociaż wszyscy uważamy, że to akurat dla niego dobre. Często jeszcze jeździ do pracy, żeby im doradzać LECZ kalendarza do biura NIE potrzebuje. Zamawiam więc JEDEN kalendarz super lux dla OBOJGA. Może dalej wisieć w kuchni, ale jest wspólny! A drugi zamawiam w wersji mini- na biurko do gabinetu dziadka (do niego pójdą industrialne zdjęcia zrobione latem). Żeby nie było problemu, że ktoś dostał większy, a ktoś mniejszy (chociaż cenowo są identyczne) oba będą zapakowane RAZEM we wspólną świąteczną paczkę „Dziadki”. Trochę z tym zamieszania, bo zamawiam w dwóch różnych miejscach, ale zdjęcia już przekopałam, okładki zrobione, a kupony rabatowe aktywowane 😉


