Miałam na ten rok BIEGOWY PLAN… Zrobić Koronę Dziesiątek, czyli przebiec pięć biegów na określonym dystansie (10 km). Z sukcesem właśnie zamykam sezon! 🙂 Cała Polska biegła dziś w Mikołajkowym biegach, do takiego też dołączyliśmy my. Warunki były koszmarne, biegliśmy po torze, na którym biegają konie, więc tonęliśmy w błocie, a co chwila ktoś gubił buta… Podobno na Runmagedonie przyklejają buty taśmą klejącą i dziś i nam by się to przydało. Po pierwszym okrążeniu nie było już miejsc twardych 🙂 Ale zrobione, atmosfera jak to na biegach świetna i bieg był przyjemny (ja chyba wolę biegać jak jest zimno). W pakietach startowych były czapki mikołajów i kupony na zupę 😀
Razem ze mną, w biegach dziecięcych, pobiegły drożdże. Lilka jak zwykle rozwaliła system i dobiegła 25 na 91 zawodników. Rewelacyjny był Mieszko, który był 30/91, ale on nie ma siedmiu lat, a wystawiłam go w kategorii starszej, bo zależało mi na profesjonalnym pomiarze czasu. Świetna była również Łucja, która była w połowie swojej kategorii wiekowej, ale jej grupa była nieliczna i większość uczestników to byli chłopcy.

Tutaj przed startem:

Tutaj widać niezłą akcję, że maluchy jak wpadały na metę, to najpierw przybijały piątkę Łucji, a potem rozglądały się za MNĄ!

Tu Łucja z miną: Nie rób mi zdjęcia, bo jestem CZERWONA 😀

A tu zrelaksowana ekipa PO biegu:

