Łupnęła mi wczoraj wieczorem kolejna zaskakująca płatność Tak się tym przejęłam, że fuknęłam na dzieci, one grzecznie same się umyły i wskoczyły do łóżek, a ja dłuuuuższą chwilę łaziłam w kółko po domu mamrocząc do siebie. Wtem przyszła Łucja, która mi powiedziała:
- Mamo, masz w skrzynce jakiś list.
- Dobrze, Łuczku, idź spać.
No a potem siedziałam czekając aż zacznie się północ i będę mogła sprawdzić w necie, jakie są przeceny. I przypomniało mi się o tym liście. Wyszłam, wyjęłam, a to był list od Łucji. Nie podpisała się, napisała na kopercie, że nadawca to Konkurso-mani, a do środka włożyła kopertę z liścikiem i zawartością swojej skarbonki. WZRUSZ taki, że nie macie pojęcia 🙂
*oczywiście, że „wygranej” nie przyjęłam 🙂

Za to dziś, tak, żeby jak to mawia Krzycho, by PRZEŁAMAĆ passę, odświętowałam Black Friday. W radiu powiedzieli, że 2/3 Polaków nie wie o co chodzi, więc wyjaśnię. To piątek po Święcie Dziękczynienia i ostatni dzień wyprzedaży przed świętami (od 20-40%). Od jutra ceny do świąt będą już tylko rosły! Czyli jeśli macie jakiś pomysł na prezent, czy to skarpetki, czy sweterek to dziś. Teoretycznie po świętach są wyprzedaże, ale wtedy rozmiarówka jest już przebrana. Kilka rzeczy zamówiłam przez net, ale do dwóch w realu też dziś zajrzałam. Mieszko dostanie klocki i kalesony, Lila plecaczek i spódniczkę, a Łucja zestaw plastyczny i spodnie. Mikołaj tradycyjnie zamieszka w szafie 😉
Z dobrych niusów byłam z Łucją rano u lekarza. Panna miała z miesiąc temu robione badanie krwi, jak tak patrzyłam to wszystko wydawało mi się w porządku, ale ponieważ niektóre parametry były minimalnie wyższe umówiłam się do dok na spotkanie. Lekarz obejrzała wyniki i potwierdziła, że wszystko w porządku! :)
