Z tego wszystkiego zapomniałam wywiesić flagę :/

Patrzę na wiadomości i pokazy sił różnych ugrupowań i po raz kolejny cieszę się,  że ja ten dzień spędzam inaczej 🙂 Pobiegłam. To taka moja mała rocznica, bo dokładnie rok temu po raz pierwszy pobiegłam na 10 km. I niestety, podobnie jak rok temu, czas miałam powyżej godziny. Aaale, może to jest moje właściwe tempo? Na metę dobiegam zrelaksowana, rejestruję wszystko co się dzieje po drodze i nawet mam siłę czasem do kogoś zagadać. Biegłam razem ze znajomą, z którą zaplanowałyśmy sobie zrobienie korony 10-tek w tym roku. Do kompletu, brakuje nam ostatniego, piątego biegu. I odbędzie się on w grudniu. Zapisałam już siebie, ona tym razem będzie biec w innym mieście, ale liczy się udział. Zapisałam również dzieciaki, żeby TEŻ ostatni medal w tym roku sobie zdobyły. Będziemy wtedy wszyscy biec w czapkach Mikołaja 🙂

Powtórzę tylko po raz kolejny, że cudowna jest atmosfera na takich biegach. Wszyscy żartują i sobie pomagają. I naprawdę widzę, jak wiele się zmieniło u mnie. Biegła cała masa moich znajomych, osób które poznałam w ciągu ostatnich 12 miesięcy i miałam i do kogo zagać przed biegiem, po biegu i w trakcie 🙂