Gość od opon, wziął kluczyki (mają makabryczny wjazd do warsztatu, więc staję przy drodze, oni sami sobie wjeżdżają, a po wymianie wyjeżdżają) i wygłosił:
- Pani, idzie do Biedronki na zakupy, a my tu sobie porobimy.
- Taki miałam plan. Za pół godziny jestem.
- Pół godziny? My to będziemy godzinę robić…
- W Biedronce NIE ma co robić przez godzinę!
Więc zrobili w pół. A ja szłam do marketu przez łąki i pola, niczym Indiana Jones w świątyni Zagłady (wyszukując STAŁE kępy gliny w błocie)…
<><>
Pojechałam odebrać książki dla dzieci… Ale byli ze mną Lila i Mieszko. Podeszłam do kasy, pozbyłam się „ochrony” (Pobiegajcie sobie i może coś od Mikołaja Wam się spodoba?) i mówię do babeczki za ladą:
- Tylko, wie Pani, czy możemy tej paczki nie rozpakowywać? Jestem z dziećmi, a to dla nich pod choinkę.
- Tak, tak. Ja w ogóle nie muszę wiedzieć co jest w środku.
Ale patrzy się na ekran (muszę zapłacić) i się uśmiecha :)) Także taką jej rozrywkę zapewniłam. Podeszła do blatu z kompem taka przygaszona, a ja ją ubawiłam. Tak niewiele czasem trzeba 🙂
<>><<>
Z rozpędu zamówiłam kolejne podchoinkowe książki. I to już KONIEC makulatury na tę okoliczność. Dziewczyny, dziewuchy oglądałam w poznańskim Zamku i pomyślałam o Lilianie. Błękit Szafiru to druga część serii czytanej przez Łucję, a Bieguny to interaktywna książeczka o mieszkańcach Bieguna dla Mieszka.

