Czy wszyscy mają już plany na Andrzejki?!

 – wykrzyknął instruktor aquaaerobiku do ćwiczących seniorów. Odpowiedziało mu gromkie: TAK!

Jak chodzę na basen tylko z Mieszkiem, to on tam sobie w małym basenie uczy się pływać (pod okiem instruktora ;), a ja w tym czasie, przez te pół godziny, robię żabką baseny. Jeden za drugim. Gdzieś tak w 22 minucie na dwóch pierwszych pasach zaczynają się zajęcia dla seniorów. I powiem Wam, że chęć zabawy i korzystania z życia jest w tym wieku niesłychana 🙂 Patrzę z zazdrością, że tam i Andrzejki, i Sylwester już poplanowane 🙂 Btw. rozmawiałam ostatnio z dziewczyną, która pracuje w szpitalu. Opowiadała, że pierwsze o co pytają pacjenci po zawale, to KIEDY znów BĘDĄ mogli? Siostra, wie co

A my, takie suchary wieku średniego, wycinamy sobie przyjemności, bo ciągle w biegu, bo ciągle bez sił, albo partnera. A propo seniorów oglądam teraz do prasowania Mr.Mercedes. Świetne. Na podstawie Kinga, więc już w pilocie wiemy kto będzie bad guyem. To oczywiście gość w stylu Normana Batesa, ale King elementy psychozy wciskał wszędzie 🙂 No i w samym serialu jest przeuroczy wątek uwodzenia głównego bohatera (emerytowany policjant) przez zbliżoną wiekowo sąsiadkę :))

<><>

Z Lilką pojechałyśmy na rynek. Cebulę miałam, marchewkę i ziemniaki też, ale na potęgę schodzą nam ostatnio jabłka. Pieczemy (z miodem, żurawiną albo cynamonem), zapiekamy do ryżu i dziennie schodzi ponad kilogram. Wychodzimy z tego rynku, w wózku jabłka, jakaś sałata, czosnek, kiszona cebula i gruszki. Mijamy gościa z orzechami laskowymi:

  • Lila, orzechów to chyba nie bierzemy? Przejadły nam się tej jesieni?
  • Nie, mamo. Orzechów nigdy nie za wiele. Weźmy kilogram. 🙂