Listopad dla domu

Mizernie wygląda ostatnio projekt DOM.

A) zajęłam się samorealizacją i inne tematy krążą mi po głowie.

B) od września fundusze i nadwyżki idą na adwentówki. Już wszystko mam, czekam jeszcze na jedną przesyłkę, ale nie powinno być takiej sytuacji jak rok temu, że nic nie miałam (bo mam taki plan, że znajdą się tam rzeczy potrzebne) i dopychałam jakimiś bzdurami.

Byłam ostatnio u znajomej, a ona kupiła nową kanapę. Śliczną. Beżową, pikowaną i elegancką (podobno były to Bydgoskie Fabryki Mebli). I pozazdrościłam, i przypomniało mi się, że nie dbam o dom. Zabrałam się WIĘC za coś, co leżało od lata. Pamiętacie jak podmalowywałam ściany na wakacje? Wynalazłam wtedy puszkę farby, którą powinien być pomalowany dół… I podmalowałam. Wydawał mi się INNY ten kolor, ale łudziłam się, że to może mokra farba tak wygląda?? Lecz jak wyschło wyszło na jaw, że to jednak NIE ten odcień :/ Jakby nie było DZIŚ pomalowałam ponownie. Znalazłam farbę, która powinna być identyczna, wczoraj maznęłam na małym fragmencie, a dziś zrobiłam całość. Nie wiem, czy poprawianie własnych poprawek liczy się do projektu dom, ale cieszę się, że zrobiłam! 🙂

Było tak: Takich placków było sporo, ściany wyglądały jak po szpachlowaniu. Okolice psiego legowiska, ściany na wysokości małych łapek, kocich misek, dywanika z butami, itd:

A jest tak:

A tu klasyczny before&after:

<><>

Łucja na Mikołajki ma klasowy wyjazd do kina. A ponieważ jest coraz silniejsza tożsamość z własną płcią 😉 do wyboru są dwa filmy.

  • Mamo, na co mam iść? Na Listy od M, czy Gwiezdne Wojny?
  • Ja bym wolała na Gwiezdne Wojny.
  • Ale wszystkie dziewczyny idą na Listy od M.
  • Słabo. Ale wiesz, co? Podobno 3 część jest najlepsza, więc jak masz ochotę to idź z dziewczynami. Przecież to Ty będziesz oglądać, nie ja 🙂