Jak wiadomo jutro zupełnie nietypowo Dzień Niepodległości świętuje Poznań. Z tamtymi rejonami jest też związany popularny od kilku lat nurt JEDZENIOWY. Moda na gęsinę. Bo w połowie listopada jadało się w Polsce i Staropolsce gęsi. Jest lista knajp, które to świętują, kilka z nich kliknęłam i menu wygląda świetnie, ale właściwie wszędzie teraz gęś podają. Lecz na jutro i pojutrze trudno o stolik!
Ja w tym zabieram się za kaczkę. JA. Gęsi nie przejemy, ale kaczkę damy radę. Kiedyś ją robiłam i czas przypomnieć sobie jak mi to szło. Kuroń zawsze mówił, że gęś to dziczyzna i lepiej kupować mrożoną, bo mrożone mięso kruszeje i jest smaczniejsze. Podobnie jest z kaczką. Taka zamrożona tuczka już rozmarza, raz po raz dotykam takiego gołego mięsa (to hipnotyzujące uczucie) i na niedzielny obiad będzie w sam raz (jutro nasmaruję ją majerankiem i czymś tam jeszcze i tak ma postać 24 h).
A jeśli nie zrobiliście jeszcze zakupów to czarno to widzę… 😉 Jutro dzień wolny, u nas już o 10-tej kolejka do kas już się wiiiiła…
<>
Z innej beczki: Łucja podobnie jak rok temu, w piątki na w-fie jeździ na rolkach. Wczoraj przekopywałyśmy pomieszczenie gospodarcze w poszukiwaniu ochraniaczy i się znalazły. Bardzo mi się to podoba, rolki na stałe ma zostawiać w szafce szkolnej, bo to ciężki i nieporęczne.
