Btw. dwie pierwsze bombki już kupione…

  • Mamo, jakby co, możesz mnie w przyszłym roku NIE zapisywać na dodatkową matmę. Wiem z jakiej książki pani bierze ćwiczenia dla nas.
  • Super. Podpatrzyłaś?
  • Mam swoje sposoby.
  • To umówmy się, że jeżeli będziesz SAMA pracowała (ja Ci kupię tę książkę), codziennie, tak jak TERAZ, to będę Ci co miesiąc płaciła połowę tego co teraz płacę za Twoje zajęcia.
  • Aż połowę?
  • Tak. Ja i tak będę do przodu i kwotę mogę Ci przelewać od razu na konto. Bo założymy Ci je, jak będziesz miała 12 lat.
  • Super. Szkoda, że w szkolnym sklepiku nie można płacić kartą!

<><>

Projekt wiosełek do pływania dla Lilki upadł. Po konsultacji ze SPECJALISTĄ idea została brutalnie skrytykowana. Bo Lilianie jej „łapki” w zupełności wystarczą do pływania. I jak już muszę COŚ kupić, to lepiej kupić maskę do nurkowania, bo to się przyda latem 🙂

<><>

Tak w wannie przyszło mi do głowy, że lubię zmiany czasu i wolałabym, żeby mi tego nie likwidowano 🙂 Ja wiem, że to może przeszkadzać, ale ja te zmiany lubię. Chyba wolę wersję zimową i jeśli chodzi o noc i spanie, to listopad nie ma sobie równych (ręka w górę, kto w tym miesiącu ani razu nie zaspał ;). Ale jak przychodzi wiosna, to dzieci same się budzą godzinę wcześniej i ta zmiana czasu jest bardzo sensowna, bo wtedy wstają nie o szóstej, a o siódmej. I takie przesunięcie wskazówek jest bardzo uzasadnione!