Pamiętacie, że raz na jakiś czas chodzę na wykład o czarownicach? No i wczoraj byłam znowu. Pogadaliśmy i obejrzeliśmy film. Carrie. Wg pierwszej książki Kinga. W reżyserii Briana de Palmy. Co ciekawe, jak robili casting do Carrie to tuż obok rekrutowano do Gwiezdnych Wojen. I główny pozytywny bohater z Carrie miał być Lukiem, a główna zła bohaterka Leią 🙂 W sumie to bardziej byliby podobni do siebie jako filmowe rodzeństwo. W scenie balu są takie de Palmowe smaczki jak ekran podzielony na cztery części, a w całym filmie są pochowane fascynacje Hitchcokiem.
Co to ma wspólnego czarownicami? W pierwszej scenie jest dziewczęca łazienka po zajęciach w-f. Tę scenę kręcono 12 dni (cały film w 56 dni), jest dużo nagości (lata ’70), jest taka scena autoerotyki z Carrie zakończona tym, że główna bohaterka dostaje okres. Pierwszy raz w życiu. Nie wie co się z nią stało, ale uruchamia to jej nadprzyrodzone moce. I to jest właśnie ten moment, w wielu kulturach uważany za najważniejszy w przebudzeniu podświadomości! I też próbuje te swoje nowe umiejętności tłumaczyć, zrozumieć i wyjaśnić (swojej matce), ale metka jest jedna: to samo zło. Btw. moja instruktorka burleski, która była również sex coachem mówiła, że emocjonalnie pierwsza miesiączka to moment trudniejszy niż wszystko co przychodzi później. Czy to związek, czy rozpad związku, czy upływ czasu.
Opowiadałam dziś dziewczynom jeden fragment z filmu. TA zła bohaterka jedzie autem z młodym Travoltą. I czesze się. Ma piękne włosy: szczotkuje je, a one takie gęste się cały czas skręcają w grube fale. On jest tak TYM nakręcony, że nie może prowadzić auta i co chwila zjeżdża na drugi pas. I ona mówi do niego: Ty, gówniarzu! (on rzeczywiście jest strasznie młody i to był jego pierwszy film pełnometrażowy). On się wścieka na nią, że tak go nazwała, a ona znowu zaczyna się czesać. I on znowu głupieje 🙂
No więc ja nie mam takich włosów. Ale dziewczyny mają 🙂
<><>
Ciepło, sucho, wymieniłam pościel i wywietrzyłam kołdry i poduchy. Zgrabiłam liście, podjechałam na rynek i wywiozłam krzesła ogrodowe. Dzieciaki zażyczyły sobie ryż na mleku z jabłkami. Wydaję i lecę na zebranie. Dziś u Mieszka 🙂
