- Mamo, mam pytanie, ale nie wiem czy mogę je zadać… I czy nie będziesz się, no wiesz, śmiać?
- Mów. Nie będę.
- Czy mogę jutro idąc do lekarza założyć stanik?
- Pewno. Nawet miałam Ci to zaproponować. Po co masz stać goła przed lekarzem?
🙂 Pamiętacie, że Łucja była w sanatorium ortopedycznym na wiosnę? Dziś mieliśmy zaplanowanąwizytę kontrolną. Zgodnie z przewidywaniami panna znowu się wybiera tam na turnus. Zazdrości jej Lilka, która się pytała, czy ona w tym roku TEŻ pojedzie do sanatorium, no ale na razie nie zanosi się na to. Nie mamy jeszcze terminu, ale wstępnie będzie to za 4-5 miesięcy. Bardzo dobrze. W kwietniu są zielone szkoły, no i nie chciałabym też, żeby to wpadło jej na wakacje. Skrzywienie znowu jest. Nie takie mocne jak rok temu, ale się pojawiło, a do momentu rozpoczęcia dojrzewania ćwiczenia są najskuteczniejsze. Bardzo byłam zadowolona z tego jak z nią wtedy pracowali, więc myślę, że i tym razem będzie dobrze. Nawet już mam taki plan, że lekcje matematyki dodatkowej przejmie wtedy Liliana. Bo to jednak cały MIESIĄC. Tylko, że Lilka nie na ten blok doszkalający, tylko olimpijski 😉
Pojechałyśmy sobie potem na lody, odebrałyśmy mój pakiet startowy na kolejny bieg, kupiłyśmy pewną wybitną chałkę, a jak wróciłyśmy to pod drzwiami była paczka od listonosza. Dotarły kosmetyki z Korei. Są niesamowite, ale o nich napiszę Wam innym razem 😉
