Coś jakby dwa Sylwestry we wrześniu…

Pod rząd mamy różne, ciekawe… wydarzenia! Pierwsze dziś. Żydowski Nowy Rok. 5778 (!!!??!) Niezłe, nie? Pierwszego i drugiego dnia żydowskiego miesiąca Tiszrej obchodzone jest święto Rosz ha-Szana, czyli żydowski nowy rok. Według kalendarza gregoriańskiego w 2017 roku Rosz ha-Szana przypada okres od wieczora 20 września do wieczora 22 września.

To raz 🙂 Dwa, ledwo zakończy się jedno święto, zaczyna się kolejne. Noc z 22 na 23 września to pogańskie Święto Mabon, czyli świętowanie równonocy jesiennej. Chrzestna mojego brata jest jakimś ezoterycznym guru i ona naprawdę to święto obchodzi. Bo to czas magiczny, kiedy zamykamy jeden rok i prosimy o pomyślność w nowym roku i pomoc w przetrwaniu zimy. Ostatnie letnie spacery po lasach, ogniska i kukiełki ze snopów siana. Je się wypieki i owoce…

Fazę na ciasta mamy od kilku dni. Dziś nam się wypiekł i został zjedzony mięczak czekoladowy, a jutro będzie tarta z rabarbarem. Po basenie dzieciaki zjadły po kukurydzy, a teraz w piekarniku pieką się gruszki. W kominku się pali, czyli obchody pełną parą 😀

<><>

Łucji chwieje się ostatni mleczny ząb. Dolna piątka. Panna się przypomniała, że podobno Zębuszka za 1-szy i ostatni ząb przynosi jakieś WIĘKSZE prezenty 😉 I jak ją zaczęłam przepytywać o czym to ona może marzyć wyszło na to, że chce mały plecak na szkolne wycieczki ;)