Rok szkolny szykuje się Mieszkowi ciekawie. Są już zaplanowane pierwsze wycieczki. Mają jakiś fajny autorski program o emocjach, który będzie przeprowadzał nauczyciel wspomagający. W klasie jest jeden chłopiec z autyzmem, ale z tego co Mieszko mówił, to on zachowuje się podobnie jak Lilka w przedszkolu, czyli NIC z czym byśmy byli NIE zaznajomieni. Fajną i nową rzeczą będzie zielona szkoła. Jedno nocowanie poza domem to świetny pomysł. To co dla mnie było ważne, i o co zapytałam, to temperatura na salach. Mieszko się skarżył, że jest za gorąco i duszno. Rzeczywiście klasa jest liczna (25 osób), a pomieszczenia są nieduże. Po naszym cudownym przedszkolu to gorsza-duża zmiana. Plan zajęć dodatkowych na świetlicy ruszy od października. Bardzo fajna jest szkolna sekcja lekkoatletyczna, niestety dostępna od klas pierwszych, czyli najwcześniej za rok.
<>
Natomiast klasa Liliany będzie brała udział w jakimś sportowym projekcie. Mieli mierzone czasy w różnych testach i coś będzie się dalej z tym działo. I panna jest matematycznie genialna. Dziś mieli dzielenie i ona jako jedyna, z innym chłopcem, wiedzieli O CO chodzi i zgłaszali się na przemian. A przed chwilą odrabiała lekcje i ja nie wiem, co ona robiła w tych matematycznych ćwiczeniach…
<>
Za to u Łucji cała masa związków miłosnych w klasie. Ta z tym, tej ten napisał w esie wyznanie miłosne, a Łucja SAMA. Pocieszałam ją dzisiaj, że przecież w zerówce, jako pierwsza miała chłopaka 🙂 I, że wiem, że to dla niej bez znaczenia, ale ona rośnie wolniej, za to później będzie się podobać. I z pewnością nie słabiej. Podobny problem ma Lilka, bo u niej jest taki nowy chłopiec z Belgii, który jest zakochany we wszystkich dziewczynach, OPRÓCZ niej.
<><><><>
A z nie szkolnych tematów to zupę dyniową zrobiłam (tę). Po raz pierwszy w TYM roku i jest pyszna. I kupiłam w końcu masło orzechowe bez cukru i bez oleju palmowego. A potem poszłam na wywiadówkę i Łucja zrobiła maluchom jakiś przysmak z tym masłem i bananami 🙂 Nawet dobre jej to wyszło.
