Korzystając z bezdeszczowej aury chwilę poszalałam w ogródku. Skosiłam trawę (kolejny i ostatni raz pewnie w październiku, żeby przy okazji liście wciągnąć do kosiarki), dosiałam trawę i przycięłam kilka drzewek. Mam fajną drabinkę i muszę jeden krzak podpiąć, ale przydadzą się do tego dwie osoby, więc innym razem. Kupiłam też w stonie cebulki tulipanów, bo one mi ładnie na wiosnę wychodzą. Mam jeszcze ochotę na czarne, ale te kupowałam kiedyś w takim miejscu, gdzie w weekendy tłumy. Może więc jeszcze dojdzie jedno opakowanie cebulek na tygodniu.

Mam dla Was jeszcze jedno zdjęcie z ubiegłej niedzieli 🙂 Doskonale na nim widać, że duuuuużo nam jeszcze w kwestii rozciągania brakuje 😀

