połowa września

Przetacza się teraz przez net bardzo fajny projekt. Tworzenie pocztówkowej mapy. Biorą w nim udział głównie szkoły, świetlice i ośrodki wychowawcze. Wszyscy wysyłają do siebie kartki. Ja o tym usłyszałam przez pewną babkę, która prowadzi zajęcia kreatywne w Norwegii. Niedługo rusza z nauką języka polskiego dla dzieci i uznała, że taka pocztówkowa mapa Polski byłaby czymś naprawdę wyjątkowym. Więc szukała placówek, które chciałyby wysłać pocztówkę do Norwegii. Wiadomo, znaczek jest trochę droższy niż krajowy, ale rewanżuje się tym samym. Pocztówkową mapę świata zrobić będzie trudno, ale mapę Polski sądzę,  że da się radę 🙂

<><>

Cały czas wszystko się ubija i dopracowuje. W poniedziałek Łucja była na tańcach. W poniedziałek najprawdopodobniej będzie też miała pianino. Wczoraj byliśmy na basenie, ale panny nie miały okularek, więc na kraula zabrakło zapału. I basen będzie w środy. Rano byłyśmy z Łucją w sportowym i okularki już są, podobnie jak buty na w-f. Rzeczywiście okazało się, że dotychczasowe mogły być za małe, bo panna ma stopę o dwa numery większą… (35) Potem wpadłam jeszcze do biblioteki po pierwsze lektury i oddałam dwie z naszych książek, które nam się nie spodobały. Zajrzałam też do gościa, który naprawia suwaki, bo rozwaliłam jeden w takiej kurtce na teraz. I pojechałam na taką dalszą stację benzynową, gdzie zbieram naklejki na jakiś tam samochodzik dla Mieszka… Suszy się ostatnia partia pomidorów z wtorkowych zakupów na rynku, a potem jak już będę mieć wolny piekarnik to obiecałam dzieciakom szarlotkę. Rozwiesiłam pranie i zaraz idę po Mieszka. Znowu nic nie zrobiłam :)