– siostra do brata, Cersai do Jamiego
Wgniótł mnie ten siódmy sezon… Powiedziałabym, że w fotel, ale ponieważ oglądam seriale prasując to trafniej będzie powiedzieć, że w żelazko 😉 W „Grze o Tron” jest wszystko. A te zwroty akcji! Dobre staje się złe, znane staje się nieznane, a słuszne okazuje się błędem. Ale, że trzeba będzie czekać aż dwa lat na ostatni sezon??? Straszne…
<>
Cały czas w biegu. Dziś przywożą mi drewno, na suszarce cały czas przydarzają mi się letnie rzeczy, dotarły podręczniki i byłam z Lilką u fryzjera (z Łucją byłam w poniedziałek). Może nawet nie będzie to takie złe, że one w tym roku mają te lekcje na odwrót? Łucja ani razu się nie spóźniła. Sama się ubiera i wychodzi z 20 minutowym zapasem. Na siłownię wrócę pewnie od przyszłego tygodnia, a wczoraj byłam pobiegać.
Ach, no i w zerówce pytała się mnie świetliczanka czy Mieszko kogoś znał, czy wszyscy są dla niego nowi. Powiedziałam, że wszyscy są nowi i okazało się, że gość już wszystkich zna. Wspaniale 🙂
A na poczcie miałam śmieszną akcję. Taki dalszy sąsiad wysyłał pocztą papużkę. On tych papug ma jak w zoo. Cały ogródek w klatkach latem zastawiony. I wysyłał żywą papużkę. Zapytałam się czy tak można i okazało się, że tak. Był czasowy zakaz, ale teraz już można. Urzędniczka powiedziała mi, że ludzie głównie wysyłają żółwie i chrabąszcze, no ale to takie zwierzaki mało ruchliwe. A tu okazuje się, że ptaki też. Przesyłka dochodzi w ciągu doby i listonosz przynosi taką ćwierkającą paczkę. I jeszcze dodała, że teraz to mało, ale kiedyś ludzie na okrągło wysyłali sobie kaczki, kury, albo gołębie! 😮
