Zaklinanie – cz.II

Pamiętacie jak rok temu zrobiłam sobie motankę? Lalkę życzeń, w którą władowałam emocje, które we mnie były? Bardzo mi się te zajęcia spodobały i obiecałam dziewczynom, że zabiorę je na 11 urodziny. Tak żeby każda mogła taką życzeniową pomocnicę dla siebie wykonać…

I poszłyśmy. Z Łucją. Tym razem robiłyśmy Ziarnuszki. Ziarnuszki to lalki, które robiono PO zbiorach z resztek zbóż i ziół. Na Ukrainie i w Białorusi. Gwarantowały obfitość, dostatek i siłę. Stawiano je potem w ważnym miejscu w domu i one tego domu pilnowały. Partnerem Ziarnuszki był Bogacz, czyli gość, który odpowiadał za pieniądze. My zrobiłyśmy PARĘ. Zapytałam się Łucji, czy robimy dwie Ziarnuszki, czy komplet i wybrała komplet, więc każda z nas dłubała w swojej lalce. Tego typu lalki robi się bez użycia nożyczek i ostrych przedmiotów, ale dałyśmy radę. Żeby było zabawniej Łucja na spódnicę swojej lalki wybrała dokładnie tę tkaninę, którą ja wybrałam dla mojej lalki (życzeniowej) rok temu.

Ach i zabawna historia wyszła z Bogaczem. Bo można do niego wrzucić monetę. Do środka, między te ziarna. I traf chciał, że miałam monetę, która mi do niego pasowała… Bo jak wracaliśmy z Lwowa to celniczka chciała przejrzeć mój bagaż. Sama sobie byłam winna, bo ubawiła mnie pytaniem, czy coś przewożę. Ja tu cieni do oczu nie zabrałam, a będę spirytus i wagony fajek szmuglować 🙂 Zdjęłam z góry mój plecak i jak stawiałam go na fotel to zobaczyłam, że pod siedzeniem obok leży moneta. 10 ukraińskich kopiejek. Więc jak celniczka odeszła to podniosłam, chuchnęłam i wrzuciłam do torebki. No a teraz znalazłam dla niej miejsce! 🙂

Kiedy kolejny raz? Pewnie jakoś za rok jak Lilka zbliży się do 11-stki. Ona strasznie nam zazdrości, tym bardziej, że razem z nami motała autorka jej ulubionej książki 🙂 I TEŻ uważała, że te lalki działają. Bo działają. Naprawdę! 🙂

To wyżej to dwie fotki z zajęć i Ziarnuszki wykonane na wcześniejszych warsztatach. Między nimi Bogacz. NIŻEJ, to dwie postacie, które wykonałyśmy MY. Łucja Ziarnuszkę, ja Bogacza. To niebieskie to nie szalik, lecz broda (sinobrody?). Skończyła się czarna włóczka, wiec użyłam tej, która była 🙂 Koszulę ma w grochy, a w worku grykę 🙂 Łucji Ziarnuszka ma koronę z goździków i warkocze. Motanki już stoją na pianinie, bo z niego widać cały dom 🙂 Btw. one nie mogą mieć twarzy, bo by się zajęły swoimi sprawami 😉