szykowanie

  • Myślę, że wezmę 5 podkoszulek, te buty, które teraz mam i adidasy. Jedne dłuższe spodnie i jedną bluzę. Jak myślisz?
  • Coś Ci jeszcze zostało w szafie?
  • ??
  • Dobrze. Myślę, że będzie ok. Świetny zestaw. Pogoda ma być, załamanie będzie dopiero w piątek.
  • Jutro chyba nigdzie nie powinniśmy już nigdzie iść, żebyśmy mogli się przyszykować do wyjazdu.
  • Co Ty jeszcze chcesz szykować?
  • Muszę pojechać na myjnię i do syna po płetwy. Co my tam będziemy w ogóle robić?
  • Może popłyniemy sobie kajaczkiem? Na jakiś spływ?
  • Ale z kim?
  • No, sami.
  • A jak się zgubimy?
  • Niby jak? Na rzece??
  • A jeśli się wywrócimy?
  • To mnie uratujesz. Jesteś przecież ratownikiem!

 

Na początku XX wieku klasa robotnicza we Francji otrzymała WOLNE niedziele. Tendencja objęła całą kapitalistyczną Europę… Setkom tysięcy ludzi dano JEDEN dzień wolny… Czy myślicie, że wszyscy krzyknęli „hura!”? Nie. Ludzie nie wiedzieli CO się ROBI w dzień wolny. Żeby więc pomóc i zapobiec szerzeniu się patologii, a nawet przestępstw, zaczęto wydawać bezpłatne broszury co się robi w dzień WOLNY. Sztucznie stworzono zagłębie nieznanych potrzeb. Koszy piknikowych, rowerów, strojów do wypoczynku i akcesoriów sportowych.

Ciasteczkowy to jest ten sam przypadek 🙂 Jak się nie było na wakacjach od lat (LAT!) to wszystko nagle urasta do rangi naprawdę wielkiego wydarzenia 🙂 Denerwuje mnie to. Ja tu mam stres, bo mi dzieci wyjechały, a on mi napina. Pożyczyłam nam dwa audiobooki (Hrabiego Drakulę i kryminał Jo Nesbo). Kupiłam też ładowarkę samochodową, bo moja odjechała w dacii razem z dziećmi i zaraz wydrukuję nam jakieś mapki. Jutro podejdę jeszcze do sąsiadki, żeby zaglądała do Klarensa. A potem będę musiała już tylko stoczyć walkę, że wystarczy jak wyjedziemy w poniedziałek o 8 rano :))

Dzień wyjazdu

Za chwilę dzieciaki mi wyjeżdżają. Tzn. wyjeżdżają DALEJ jutro bardzo wcześnie rano, więc dzisiejszą noc spędzą już poza domem. I wracają za dwa tygodnie. Bardzo to jest dla mnie trudne. Niezmiennie. Jadą daleko, zdjęcia pewnie będę dostawać, a z Lilką na whatsupie sobie pogadamy. Mają audiobooki, a Łucji pożyczyłam też książki z biblioteki.

Dziś rano poszliśmy jeszcze do sklepu, przez pola i po drodze narwaliśmy sobie kwiatów do domu. Niech przynajmniej one mi tu kilka dni postoją. Co ja będę w tym czasie robić? No cóż… Cieszę się, że mam Jerzego. On wypełni mi lwią część tego czasu 🙂 Jestem też zapisana na dwa zewnętrzne treningi i chciałabym wybrać się na jakieś kino na leżakach. Mam dwie zaniedbane znajome i taka wersja wieczoru będzie dobrym punktem wyjścia. Ogródek jest ogarnięty, padły mi w tym roku róże, ale wsadziłam już coś do ziemi. Nie wiem czy się przyjmie, bo chwilę po zasadzeniu zaczęły się upały, ale zaczekam. Dziś już umyłam baseny i zabawki ogrodowe, bo pewnie jak wrócą będzie już za chłodno na nie. Mam kilka fajnych książek i zamierzam je przeczytać. Muszę złożyć wniosek o 500+ na kolejny okres i zapisać Mieszka do zerówki, bo być może pamiętacie, że zapomniałam to zrobić w terminie regulaminowym i muszę się wstrzelić w jeden dzień dodatkowych zapisów. Będę mieć też kolejne pin-upowe spotkanie. Łucja podpowiada mi jeszcze, że mam się nauczyć jeździć na wrotkach. Ok. Spróbuję 😀 Zakupy do szkoły będziemy robić jak dzieciaki wrócą, a ja pewnie tylko kupię jakąś książkę na urodziny Łucji (plecak już ma). Może polakieruję drewnochronem leżaki, żeby dotrwały do kolejnego lata?

Dzień przed

  • Kto TO się tak tłucze?
  • To jeż. Chcesz go zobaczyć? On jeszcze później niż Ty wpada.
  • Tak.
  • To chodź. ZOSTAW ten telefon. Zaraz Ci ucieknie i GO nie zobaczysz.
  • Zdążę… A co on je?
  • Ostatnio śmietankę.

🙂

Parno, duszno i nudno 🙂 Byłam w bibliotece, mam audiobooki, kidsy zapakowane, a Diabli już wziął auto, bo chce bagażnik zamontować.

<><>

Szłam ostatnio obejrzeć nowy taras- niby po sąsiedzku, ale kawałek był do przejścia… I nie wiedziałam gdzie włożyć telefon. Zaczęłam kopać w pudle z torebkami i znalazłam jakąś taką małą na ramię. Otworzyłam, a w środku… (nie, nie pieniądze 😉 stary rachunek ze sklepu! Z roku (UWAGA!!!) 2004! Z marca 2004… To było NIE tylko sprzed czasów Łucji (i dzieci), ale TEŻ sprzed czasów Diabla. I to niesamowite, lecz taki rachunek więcej wspomnień przywołuje niż zdjęcia. Kupiłam wtedy majonez kielecki, pęczek marchwi (bo tak jadałam), mleko, masło i wstążkę. Przyszedł mi nawet do głowy szalony pomysł, że człowiek powinien sobie z każdego roku jakiś paragon zostawić. Różne, z różnych sklepów 🙂 Albo usług… Ale nie, i tak utonę w tych papierzyskach… :/

I jeszcze fotka, z cyklu: kolejne znalezione w szafie (wiem, nie najlepiej to o mnie świadczy 😉 Wyjęłam dywaniki z pomieszczenia gospodarczego, żeby dzieciaki z tymi mokrymi nogami nie biegały mi po domu. I na jednym z nich jest odcisk ŁAPY Sziwy 😀 Ani chybi od ubiegłego lata taki leżał 😀

Termy

Telefon by nie zmókł został w aucie, więc macie jedno nie moje 🙂 Było super, więc jest plan powtórki, bo te upały kilka dni mają potrwać. Wpadliśmy potem na obiad do babci i babcia (dumna posiadaczka Netflixa) obejrzała z wnuczkami pierwszy odcinek Ani z Zielonego Wzgórza (to Lutki ulubiona książka z dzieciństwa) Się wszystkie trzy spłakały 🙂 No i to taka nowa tradycja będzie. Za każdym razie jak będą u babci to będą kolejny odcinek oglądać 🙂 Ja nie oglądałam (tzn. fragmenty obejrzałam), bo zrywałam owoce w ogródku. My dalej te serniko-galaretki przerabiamy i potrzebujemy do tych mixów owocową TREŚĆ…

Leżakowanie- dzień II

  • Dużo ludzi było dziś na basenie?
  • 520 osób. Koszmar.
  • To chyba sporo?
  • Na ogół jest ok 200-stu. 220-240. I na dodatek dziś wszyscy leżeli w rekreacyjnym. Jak już przychodzisz na basen to po to, żeby popływać? A nie przez 3 godziny leżeć w brodziku. Chyba lepiej zabrać rodzinę nad rzekę, albo zalew? Tak mi się wydaje. Jak byś wolała?
  • No ja bym wolała na plażę.

Tym niemniej jednak my dziś z dzieciakami ogródkowo. Po 15-stej zabrał ich Diabli właśnie na plażę, ale do południa do samochodu nie zbliżaliśmy się. Za to mamy kilka kolejnych wakacyjnych wynalazków 🙂

Zrobiliśmy malinowo galaretkowego robota, ale na zdjęciach za dużo golizny 🙂 Przypomniała nam się też mrożona herbata i zrobiliśmy ją sobie w wersji bez lodu (muszę kupić worek z lodem). Udały nam się również kostki lodu z malinami i listkami mięty:

A nowy pojemnik do zapiekanie jest idealny na serniczek! I przez to, że z pokrywką można wstawić do lodówki i nie łapie zapachów!

Btw. ja wieczorem wyrwałam się do lekarza. W maju na wizycie moja gin zleciła mi kilka badań i powiedziała, żeby je gdzieś „indziej” zrobić, bo tam gdzie ona przyjmuje są dość drogie. Więc tak stopniowo, w każdym „cyklu” jakieś sobie robię. Dziś była cytologia 🙂