Zakwas pośladków, to jedyny słuszny ból d..y!

kolejna moja trenerka. One naprawdę są genialne 🙂

Rano byłam na rozciągającym treningu (ostatni rząd, po środku, krótkie spodenki, biała koszulka), a potem pojechałam na warsztaty kulinarne. Wałkowaliśmy kuchnię chilijską, zrobiliśmy hot-dogi z majonezem, awokado i… parówką oraz pączki na gorąco z czekoladą i rumem 🙂 Zupełnie niezłe, straszenie kalorycznie, ale to przecież po treningu idealne! A teraz zabieram się za robienie serniczka dla moich kluseczków, które już wracają! 🙂 Btw. muszę się w końcu sama zacząć w domu rolować (na takiej fittnesowej rolce).

<><>

  • Zobacz na to zdjęcie. Łucja trochę jest do mnie jednak podobna…
  • Nie.
  • Czyli Mieszko jest do mnie podobny?
  • Mieszko w ogóle nie jest do Ciebie podobny.
  • A Lilka? Zobacz tutaj. Jaka ładna dziewczyna!
  • Ona też nie jest do Ciebie podobna.
  • Dlaczego nie?
  • Bo Ty NIE jesteś ładna.
  • Mhm. A mówiłam Ci, że facet na ulicy powiedział mi, że jestem piękna? I że jestem niezła laska?
  • Zawsze się tak mówi. On chciał Cię uwieść.
  • Uwieść. Mhm… To taki grubasek był. Nikt mi tak dawno nie powiedział.
  • Jemu chodziło o jedno.
  • I tak powiedziałam: dziękuję 🙂

finiszowanie

Wnioski o 500+ składa się u nas w gminie w ośrodku pomocy społecznej. Nie wiem czy wszędzie tak jest, u nas tak jest. Różne rzeczy, te dziewczyny, które tam pracują oglądają… I taka sytuacja:

Siedzę i wypełniam ten wniosek. I wniosek o przedłużenie kart dużej rodziny. Przy jakimś biurku, na rogu, tuż obok sterty papierzysk i buczącego kompa. I wchodzi facet i mówi:

  • Ja chciałbym dostać 500+ na syna. Ja sam go wychowuję.
  • Ma pan orzeczenie sądu o alimentach?
  • Nie.
  • To na jakiej zasadzie chce pan pieniądze otrzymać? Ja muszę mieć dokument, że matka chłopca nie pobiera świadczeń.
  • Ale on nie ma matki. Matka to Rosjanka. Urodziła i uciekła. Ja na akcie urodzenia wpisałem: matka nieznana.
  • To proszę mi przynieść akt urodzenia.

Gość wyszedł i te dziewczyny z chłopakiem, który tam pracują się śmiały, że facet był już rok temu i mówił, że „matka nie istnieje” 🙂 I że ciekawe czy kogoś już ma. A ja się zamyśliłam, że los ludzki jest nieprzewidywalny. To, że kobiety porzucają dzieci to wiem. Mam koleżankę, której brat też został samotnym ojcem, bo macierzyństwo dla jego żony okazało się być za trudne. Ale tak naprawdę pomyślcie jaka akcja! Koleś ma jakieś 55 lat i nagle został ojcem. I to samotnym ojcem. Paradoksalnie myślę, że to dobrze się stało i że na dobre mu to wyjdzie.

<><>

Ja dziś DALEJ szaleję z wałeczkiem i powiem Wam, że jak wchodzę do domu to JUŻ widać różnicę 🙂 Za to dziś wieczorem mam ketelki, a wczoraj byłam na pin-upowym milk-shaku 😉

Projekt dom

Łazimy po polach i zrywamy habazie, jeździmy sobie na termy i urządzamy obiadki, a czas bez dzieci ucieka! Pamiętacie, że miałam PLAN? Jednak mężczyźni to wielcy pożeracze czasu… Więc gdy wczoraj W KOŃCU Ciasteczkowy wrócił po urlopie do pracy, zabrałam się za robotę. Projekt minimum na sierpień to mały kubełek Śnieżki i dwa wałeczki. Podmalowałam ściany, bo robię to na ogół jak dzieci mam poza domem. Szczerze mówiąc jak je wyszorowałam to już biel dawała po oczach, ale skoro miałam farbę to przeleciałam też wałeczkiem. Na schodach i w pokojach dzieci. Mam ochotę zabrać się też za dół, ale muszę wpierw sprawdzić, czy resztka kremowej farby, która została po remoncie dwa lata temu nadaje się jeszcze do użycia. Jakby nie było umyję najpierw ściany. Zapisałam się też na warsztaty kulinarne i pojechałam na trening biegowy, gdzie zresztą spotkałam znajomą. Wyciągała mnie potem na miasto, ale rozgrzebałam też pomieszczenie gospodarcze (wywaliłam kolejne kilka par za małych już butów dziecięcych), więc gnałam do domu, bo za dużo tej rekreacji 😉 



bliżej niż dalej

  • Co Ci się śniło?
  • Jakieś głupoty. Diabły. Śnią się Ci czasami?
  • Nie.
  • Może dlatego, że jesteś niewierząca.
  • Możliwe.
  • Muszę pójść w niedzielę do kościoła. Chodzisz czasem?
  • Nie.
  • Dlaczego?
  • Nie czuję, żeby mi to pomagało? Chodź, może pozrywamy dziś kwiaty,  bo takie mamy piękne zielne i pogańskie święto.
  • Jakie kwiaty?
  • Różne.

I poszliśmy, i zrywaliśmy 🙂 I ofiarnie wchodził w stawy, żebym też pałki miała 🙂 Dom na przyjazd dzieci mam już ukwiecony! 🙂

><<>><

A dziś z rano złożyłam wniosek do szkoły o przyjęcie Mieszka do zerówki (28-go mają wywiesić listy przyjętych) i przedłużenie 500+ oraz gminnych kart dużej rodziny. Btw. nie wiem czy się już zorientowaliście, ale od 1-go sierpnia sklep na L ma zniżki dla wielodzietnych (10%). Fajnie, podejrzewam, że wkrótce zrobią to też inne sklepy.

To nie ma znaczenia czy Cię kocha. Ważne, że Ty ją kochasz. Zawsze możesz ją porwać.

Macierzyństwo (Dede). Obejrzałam dwa filmy do których zawsze się przymierzałam 🙂 Mustang, czyli turecki film o pięciu siostrach, które na skutek fałszywych połgłosek muszą wyjść za mąż. Film współczesny i bardzo prawdziwy. A drugi to ten z tytułu. Gruziński, też o takiej bezradności losu kobiety. Bardzo oba fajne 🙂 Btw. Atomic Blond też mi się podobał. Ależ czadowe ubrania! I świetna muzyka. Plot jak plot, ale oglądało się mi to dobrze 🙂

Dzieci dalej pływają, a wczoraj wspięły się na wysokość 1744 metrów (kościół św.Vigilio)!

<><>

Mam w ręku folder z atrakcjami Kujawsko-Pomorskiego. Zanim go wywalę wklepię sobie imprezy cykliczne, które wydają mi się ciekawe:

  • 29-30 lipca, Koronowo – Jarmark Cysterski i bitwa z Krzyżakami
  • 14-15 lipca, Ciechocinek – Festiwal Kultury Romów.
  • 11-12 sierpnia, Toruń – Święto Toruńskiego Piernika
  • 8 lipca, Toruń – Drift Masters
  • 7-8 lipca, Bydgoszcz – Busker Fest

odfajkowywanie

Jednym z największych (dziecięcych) dramatów lipca było zgubienie Dzióbka. Dzióbek to ulubiony pluszak Mieszka o ilości portretów porównywalnej tylko z Gyziem. Zaginął bez sensu jak wszystkie zabawki świata. Noszony był WSZĘDZIE i na zakupach z babcią zaginął. Chyba tam… No i niby nie było z tym problemu, jakoś tak się z tym pogodził, ale zdarzało mu się przybiegać do mnie w nocy, że on TĘSKNI za Dzióbkiem. I skąd tu wziąć taką zabawkę dołączaną wieki temu do happymealów? Z pomocą przyszedł OLX. Za 8 złotych z wysyłką mogłam wybierać z kilku Dzióbków, niektórych nawet jeszcze w foliach z maka 🙂 Nowy Dzióbek już jest, przyniesie go Zębuszka za chwiejącą się górną jedynkę 🙂 Chwiała się już przed wyjazdem do Włoch, więc pierwszej nocy w domu wyrwiemy tego zęba i Zębuszka podrzuci NAGRODĘ 🙂 Tak tylko myślę, że może jeszcze jednego na wszelki wypadek kupić? 🙂

<><>

Byłam w szkole, wzięłam formularze i w środę mogę je złożyć (przyjęcie Mieszka do zerówki), odebrałam cytologię (gut 🙂 oraz zapisałam się na kolejne badanie (jedne w każdym cyklu 😉 Zaraz będę kosić trawę, a wieczorem porywam Ciasteczkowego na Atomic Blond 🙂 On nie jest fanem fantastyki (Valerian nie przeszedł), ale i tak będzie to miła (dla mnie) odmiana po westernach i 07 zgłoś się 🙂

Dzieciaki tymczasem plażują nad jeziorem Garda:

Na wschodzie dwoje ludzi dzieli tylko światło

– „Królestwo Niebieskie”. Sybilla do Baliana. Powiedziała i zdmuchnęła świeczkę 🙂 Btw. trafiłam na informację, że jak oglądać ten film, to tylko wersję reżyserską i muszę się do takiej dokopać 🙂


Mam nowy, niezły patent na siniaki… Przed wyjazdem, w czwartek, tydzień temu, nabiłam sobie giga-siniaka na udzie. O błotnik NIE mojego roweru… Wyszliśmy w nocy przed dom, on jechał do siebie, było ciemno i się grzmotnęłam. Wściekła byłam maksymalnie. Nie dość, że u mnie te siniaki trzymają się ponad dwa tygodnie, to TEN pojawił się w takim miejscu, że krótkich spodenek nie było jak założyć :/ I szczerze mówiąc większość wyjazdu przechodziłam w długości DO kolan. Aaale, tak na szybko, jak ten tydzień temu weszłam z powrotem do domu, zaczęłam szukać w necie, jak można przyspieszyć gojenie siniaka. I znalazłam, że dobre są okłady z lodem, wykonane przed upływem doby od uderzenia. Miałam w lodówce termo-okład, przyłożyłam na 10 minut i siniak po tygodniu zniknął! Może lepiej gdyby wcale się nie pojawił, ale tydzień to ponad połowa krócej niż normalnie bym go miała 🙂

<><>

A tymczasem Łucja WCZORAJ skończyła 11 lat! 🙂 Jak pamiętacie, urodziny dla koleżanek robiła w czerwcu, urodziny ze mną i z dziadkami zrobimy w przyszłą niedzielę, a wczoraj party urządził jej Diabli!

Urodzinowo byli na parku linowym i dzieci zjechały na tyrolce z naprawdę DUŻEJ wysokości. Czyli nie tylko ja, miałam akcję DENDŻER w tym roku 🙂 Co ciekawe Łucja jak jedzie na czymś takim, to podobnie jak ja się wydziera – było to słychać na filmikach, które dostałam 🙂

Połówka

Podczas kiedy ja hodowałam odciski od wiosłowania 😉 dzieci kontynuowały rajskie wakacje. Dziś mija połowa, rano z nimi rozmawiałam, atrakcji maja bez liku, a w planach kolejne. Tradycyjnie wypoczywają w północnych Włoszech, które Łucja nazywa „ósmym cudem świata” 🙂

Więle z tych zdjęć pochodzi z wycieczki do ogrodów zamku Trauttmansdorff. To 12 hektarów niesamowitych atrakcji. Dwa tarasy widokowe, ogród zakochanych albo staw z wielkimi rybami! W tych tubach niżej były uwięzione zapachy. Cytryna, lawenda, bazylia…

<><>

Natomiast wczoraj zakończył się Festiwal Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Nie było mnie tam w tym roku, ale były dziadki. I mówili, że impreza JEST wybitna. Rozmach nieporównywalnie większy niż rok temu, tłumy ludzi z całej Polski (Lutka poznała jakąś wycieczkę nauczycielek z Zabrza :), koncerty przy cerkwi, otwarte wnętrza świątyń (synagogi) i tydzień nurzania się w tym co najlepsze w polskiej literaturze. Warsztaty, wykłady i spotkania autorskie. Od rana do wieczora. To wspaniała wiadomość. To kolejne kulturalne wydarzenie, którego nie można przegapiać 🙂

Wiosłaaaa!!!

  • Za rok musimy wziąć rowery.
  • Mhm.
  • Nie można jechać na Mazury bez rowerów. Ale czy Ty masz rower?
  • Pożyczę od mamy.

Jestem. Wakacje się udały. Zrobiliśmy sobie dwa konkretne spływy (Łaźną Strugą i Czarną Hańczą), duuużo jedliśmy (byliśmy i w litewskiej knajpie w Sejnach, i karczmie w Tykocinie i na pierogach w Ełku), a w jeden deszczowy dzień pojechaliśmy oglądać mosty w Stańczykach. Jerzy okazał się być dobrym kompanem do podróży. Wszystko mu się podobało, wszystko chciał zobaczyć i lubi gdy dużo się na wakacjach dzieje 🙂 Się złaziliśmy, nawiosłowaliśmy i złapaliśmy taką typową wakacyjną fazę, że możemy tam zamieszkać 🙂

Koniec końców bazę mieliśmy na Suwalszczyźnie. Poznaliśmy świetnego gościa od spływów i jest kilka tras, którymi chętnie byśmy się przepłynęli. Kiedyś 🙂 Naprawdę mamy cudowne krajobrazy w Polsce. Nie ma możliwości, by nie złapać „kajaczanego bakcyla” 🙂

To niżej to była akcja z pierogami. Na trasie spływów są różne punkty z jedzeniem. Siedzą gospodynie, które sprzedają jagodzianki, kartacze, babkę ziemniaczaną albo gorące napoje.

  • Sama Pani robiła te pierogi?
  • Tak. Ja o piątej zaczęłam robić. Najpierw jagodzianki i szarlotkę, a na końcu pierogi, żeby były ciepłe.
  • To poproszę jeszcze dwa.

(i kupił i zjadł na miejscu, a to były naprawdę DUŻE pierogi, ale chyba też najlepsze na jakie trafiliśmy 🙂

No i tu go macie 🙂 Bez brody (na zdjęciu MA brodę) wygląda młodziej, ale mi na tym foto przypomina trapera 😉 Btw. jego niespełnionym życiowym marzeniem jest, że będzie kowbojem. I codziennie rano oglądaliśmy jakiś western. Naprawdę nie miałam pojęcia, że telewizyjna ramówka jest tak skonstruowana, że CODZIENNIE rano jest jakiś stary western… :/

I rzutem na taśmę kilka widoczków (oglądaliśmy też żubry i chaty przeróżne):

Czym sie strułaś tym się lecz!

– krzyknęła trenerka i dodała: Dziś zaboli Was wszystko co ostatnio zaniedbałyście!

Bardzo mi sie to zdanie spodobało. Coś jak klin klinem. 🙂 Niech będzie i tak. Za mną kolejny trening. Dostałam wodę lewandową (do picia) i chlebek bananowy 🙂

<><>

Nie wiem czy wiecie, ale DZISIAJ mamy KABALISTYCZNE WALENTYNKI 🙂

„Tu B’Av, 15 dzień w znaku Lwa ( Av ) to jeden z najsilniejszych energetycznie dni w roku, kiedy energia bratniej duszy i miłości przenika wszechświat. To wyjątkowe okno kosmiczne, zarówno dla osób, które bratniej duszy jeszcze nie odnalazły, jak i dla tych którzy już są w związku.
Połączenie z energią tego dnia pomaga przyciągnąć prawdziwą bratnią duszę lub wzmocnić nasze istniejące już relacje z przyjaciółmi, rodziną, rodzicami, dziećmi i wszystkimi osobami w naszym życiu.”

<><>

Kidsy dojechały na miejsce w nocy, a my ruszamy jutro rano. Powrót w piątek i wtedy relacja 🙂 Btw. Ciasteczkowy został dziś po raz drugi dziadkiem. Niby mówi, że to bez znaczenia, ale widać, że się z wnuka cieszy 🙂