Jesień?

Poszliśmy na kasztany... Jeszcze takie mocno łaciate, ale już są!

W sklepach pierwsze wyprzedaże tornistrów (cały czas wahałam się z Mieszkiem), ale jednak NIE kupuję. Napisałam do znajomej, która chyba będzie wychowawczynią Mieszka i powiedziała mi, że w Zerówce dzieci potrzebują TYLKO plecaczki na śniadaniówki, bo wszystko mają w szkole. A taki malutki plecaczek mamy.

<><>

Przeczytałam niezły art o tym, że zabawa w lesie i na łące jest zdecydowanie lepsza dla rozwoju dziecka, niż tłuczenie się na placu zabaw. Autorzy nawet nawołują: Chcesz by dziecko poszło na Harvard, zabierz go z tych nudnych i przewidywalnych placów! Nie linknę Wam, bo e-wersji w necie NIE znalazłam, ale trzymając się  tego nurtu pojechaliśmy dziś z Lutka na grzyby! Grzybów za wiele nie znaleźliśmy (chyba jest za sucho), ale spacer udał się wspaniale!