Na ostatni wyjazd wzięłam sobie do czytania „Kiraze”. Kupiłam dawno temu, a potem książka zaginęła mi włożona pod łóżko 😉 No i chwilę przed wyjazdem się znalazła. Czytałam o tych intrygach w haremie i doszłam do Roksołany – ukochanej żony Sulejmana Wielkiego, która realnie, z alkowy, sprawowała władzę nad wielkim imperium. Sytuacja była tym bardziej pogmatwana, że wybranka była Ukrainką i chociaż przeszła na Islam, nigdy nie była traktowana jak ktoś ze świata Islamu 🙂
I szliśmy ulicą Lwowa i dostałam ulotkę. „Zakupy mogą być przyjemne – Centrum Handlowe „Roksolana” :0 Niezłe, nie? Największe centrum handlowe Lwowa nosi imię kobiety rządzącej pół tysiąca lat temu Osmańskim światem 🙂 Pewnie gdybym akurat nie czytała tej książki, to nie złapałabym tego. Ot, taki kolejny przykład na to, że wszystko się w życiu pięknie w odpowiednim momencie przeplata 🙂
<>
Dziś dzień minął nam nad rzeką. 30 stopni a tam przyjemnie wiał wietrzyk 🙂 A woda początkowo lodowata, potem wydawała się nam już idealna!


