
Pojechaliśmy do sklepu i rozpoczęliśmy kompletowanie wyprawki! Mamy już zeszyty (choć te w kratkę trzeba będzie dokupić), kredki (tzn. Łucja kupiła sobie nowe, a maluchy MAJĄ z lat ubiegłych), zakreślacze, farby i bloki. Mieszko to ma zeszytów na dwa lata 🙂 Panny mają nowe pióra, a korektory (from China) już zamówione. Mają nowe piórniki (kupiłam jak były we Włoszech), a Łucja nowy plecak. Maluchom na razie tornistrów nie kupuję. Chciałam kupować Mieszkowi, ale wszyscy mówią, że w zerówce nie będzie mu potrzebny…
Jutro albo pojutrze powinno dotrzeć krzesło dla Mieszka. Podobnie jak dziewczyny będzie miał krzesło Haucka i jak zaczęłam kopać się w cenach to wyszło mi, że najtańsze są na niemieckim Amazonie (dostawa kurierem gratis). Biurka cała trójka ma. Dziewczyny już od dawna, a Mieszko dostał na urodziny od dziadków. Powiem Wam to CO roku to powtarzam: to wspaniałe, że artykuły szkolne są takie różnorodne. Łucja rano marudziła, że marzą się jej wieczne wakacje, ale z takim zapałem ruszyli w te szkolne akcesoria, że od razu nabrali ochoty na lekcje 🙂
A propos tytułu… Na Festiwalu Języka Polskiego, na sam koniec, uczestnicy tworzą APEL. Wezwanie dla wszystkich ludzi używających języka polskiego… W tym roku prosili o przestrzeganie wołacza! 🙂 Używajmy go więc, bo niewiele języków go ma 🙂

