Projekt dom

Łazimy po polach i zrywamy habazie, jeździmy sobie na termy i urządzamy obiadki, a czas bez dzieci ucieka! Pamiętacie, że miałam PLAN? Jednak mężczyźni to wielcy pożeracze czasu… Więc gdy wczoraj W KOŃCU Ciasteczkowy wrócił po urlopie do pracy, zabrałam się za robotę. Projekt minimum na sierpień to mały kubełek Śnieżki i dwa wałeczki. Podmalowałam ściany, bo robię to na ogół jak dzieci mam poza domem. Szczerze mówiąc jak je wyszorowałam to już biel dawała po oczach, ale skoro miałam farbę to przeleciałam też wałeczkiem. Na schodach i w pokojach dzieci. Mam ochotę zabrać się też za dół, ale muszę wpierw sprawdzić, czy resztka kremowej farby, która została po remoncie dwa lata temu nadaje się jeszcze do użycia. Jakby nie było umyję najpierw ściany. Zapisałam się też na warsztaty kulinarne i pojechałam na trening biegowy, gdzie zresztą spotkałam znajomą. Wyciągała mnie potem na miasto, ale rozgrzebałam też pomieszczenie gospodarcze (wywaliłam kolejne kilka par za małych już butów dziecięcych), więc gnałam do domu, bo za dużo tej rekreacji 😉