Podczas kiedy ja hodowałam odciski od wiosłowania 😉 dzieci kontynuowały rajskie wakacje. Dziś mija połowa, rano z nimi rozmawiałam, atrakcji maja bez liku, a w planach kolejne. Tradycyjnie wypoczywają w północnych Włoszech, które Łucja nazywa „ósmym cudem świata” 🙂









Więle z tych zdjęć pochodzi z wycieczki do ogrodów zamku Trauttmansdorff. To 12 hektarów niesamowitych atrakcji. Dwa tarasy widokowe, ogród zakochanych albo staw z wielkimi rybami! W tych tubach niżej były uwięzione zapachy. Cytryna, lawenda, bazylia…


<><>
Natomiast wczoraj zakończył się Festiwal Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Nie było mnie tam w tym roku, ale były dziadki. I mówili, że impreza JEST wybitna. Rozmach nieporównywalnie większy niż rok temu, tłumy ludzi z całej Polski (Lutka poznała jakąś wycieczkę nauczycielek z Zabrza :), koncerty przy cerkwi, otwarte wnętrza świątyń (synagogi) i tydzień nurzania się w tym co najlepsze w polskiej literaturze. Warsztaty, wykłady i spotkania autorskie. Od rana do wieczora. To wspaniała wiadomość. To kolejne kulturalne wydarzenie, którego nie można przegapiać 🙂
