Wiosłaaaa!!!

  • Za rok musimy wziąć rowery.
  • Mhm.
  • Nie można jechać na Mazury bez rowerów. Ale czy Ty masz rower?
  • Pożyczę od mamy.

Jestem. Wakacje się udały. Zrobiliśmy sobie dwa konkretne spływy (Łaźną Strugą i Czarną Hańczą), duuużo jedliśmy (byliśmy i w litewskiej knajpie w Sejnach, i karczmie w Tykocinie i na pierogach w Ełku), a w jeden deszczowy dzień pojechaliśmy oglądać mosty w Stańczykach. Jerzy okazał się być dobrym kompanem do podróży. Wszystko mu się podobało, wszystko chciał zobaczyć i lubi gdy dużo się na wakacjach dzieje 🙂 Się złaziliśmy, nawiosłowaliśmy i złapaliśmy taką typową wakacyjną fazę, że możemy tam zamieszkać 🙂

Koniec końców bazę mieliśmy na Suwalszczyźnie. Poznaliśmy świetnego gościa od spływów i jest kilka tras, którymi chętnie byśmy się przepłynęli. Kiedyś 🙂 Naprawdę mamy cudowne krajobrazy w Polsce. Nie ma możliwości, by nie złapać „kajaczanego bakcyla” 🙂

To niżej to była akcja z pierogami. Na trasie spływów są różne punkty z jedzeniem. Siedzą gospodynie, które sprzedają jagodzianki, kartacze, babkę ziemniaczaną albo gorące napoje.

  • Sama Pani robiła te pierogi?
  • Tak. Ja o piątej zaczęłam robić. Najpierw jagodzianki i szarlotkę, a na końcu pierogi, żeby były ciepłe.
  • To poproszę jeszcze dwa.

(i kupił i zjadł na miejscu, a to były naprawdę DUŻE pierogi, ale chyba też najlepsze na jakie trafiliśmy 🙂

No i tu go macie 🙂 Bez brody (na zdjęciu MA brodę) wygląda młodziej, ale mi na tym foto przypomina trapera 😉 Btw. jego niespełnionym życiowym marzeniem jest, że będzie kowbojem. I codziennie rano oglądaliśmy jakiś western. Naprawdę nie miałam pojęcia, że telewizyjna ramówka jest tak skonstruowana, że CODZIENNIE rano jest jakiś stary western… :/

I rzutem na taśmę kilka widoczków (oglądaliśmy też żubry i chaty przeróżne):