Wakacyjny rytm wyjazdowy obejmuje nas wszystkich. O tej samej porze kładziemy się spać i o tej samej wstajemy. Czyli zasypialiśMY o 21:30 i pobudka była po siódmej. I niby ok, ale co tu tak wcześnie robić? W dniu wyjazdu zapakowaliśmy się do auta i podskoczyliśmy nad jezioro Białe na śniadanie. Coś tam zjedliśmy i poszliśmy się kąpać. Ósma rano 🙂 Popływaliśmy do 9:30 i zrobiło nam się zimno, więc ponieważ już się wymeldowaliśmy ruszyliśmy w drogę powrotną…
Aaale było trochę za wcześnie na powrót, więc jak zobaczyłam drogowskaz: Muzeum w Kozłówce, to zapytałam towarzystwo i usłyszałam wspólne: TAK! Jedźmy tam! 🙂
Muzeum w Kozłówce jest chyba chyba najpiękniejszym kompleksem pałacowym w Polsce. TAKICH ogrodów nie widziałam nigdzie.


Rzut monetą by wrócić:




I przy okazji weszliśmy do Muzeum Socrealizmu. Lubie te muzea, bo trudno wytłumaczalna epoka 🙂 Wnętrza pałacowe natomiast odpuściliśmy. Pogoda była wspaniała i najwięcej frajdy sprawiło nam snucie się w cieniu fontann 🙂


A tu NASZ ulubiony sposób pozowania przy rzeźbach: PRZYJMIJ tę pozę co RZEŹBA 🙂

<><>
- Mamo, a wiesz dlaczego nie lubię filmów animowanych, a wolę zwykłe?
- Dlaczego Mieszko?
- Bo w animowanych bohaterowie ZAWSZE mają to samo ubranie.
🙂
