Polowanie na żółwie!

Właściwie to pomysł pojawił się od tego bloga. Qrcze, przecież ja też byłam kiedyś na tym Polesiu! Ba, coś tam o Poleskich bagnach pisałam… Góry Świętokrzyskie już były, Podlasie może innym razem, ale Polesie czemu nie?

Bazę mieliśmy w Susznie. To rzut beretem od Okuninki, czyli najbardziej popularnego kurortu nad jeziorem Białym. Białe to ulubiony akwen wodny Lublina, a okolice jeziora są zapełnione infrastrukturą niemalże nadmorską. Można tego nie lubić, ale z dziećmi to fajna miejscówka. I bywaliśmy tam 🙂 Gdy pogoda się pogorszyła pojechaliśmy do Różanki zobaczyć pałacowe ruiny; do Sobiboru, gdzie mieścił się Obóz Zagłady oraz włóczyliśmy się po Włodawie. Wszystko jest tuż przy granicy z Białorusią, więc co chwila łapaliśmy obcy roaming. Podeszliśmy nawet do słupa granicznego, gdzie pod nami płynął Bug, a za rzeką był już inny kraj.

Cała wyprawa na Polesie była JEDNAK po to by zobaczyć ŻÓŁWIE. W Poleskim Parku Narodowym jest ich jedyna w Polsce naturalna ostoja. Jest staw, gdzie wracają do formy ranne żółwie, a same gady można spotkać na bagnach parku. Ścieżek po parku jest KILKA. Szliśmy jedną z nich gdy spotkaliśmy uroczą parę z Podhala. Zapytałam, dokąd biegnie ścieżka, którą ONI szli (ścieżki w PPN to takie drewniane pomosty, które chronią torfowe podłoże). Powiedzieli, że do Jamników i że to jeszcze 3,5 km. Minęliśmy się, a niedługą chwilę później lunęło. Z 10 minut brnęliśmy jeszcze do przodu, po czym biegiem ruszyliśmy z powrotem. Złapaliśmy tę parę, wciągnęliśmy do naszego auta i podrzuciliśmy ich do ich samochodu.  Jadąc chwilę rozmawialiśmy o knajpach. Ja słyszałam o niezłej w Sosnowicy, ale oni mieszkali w leśniczówce w Sosnowicy i ich gospodarz polecił im knajpę w Urszulinie.

I tam też pojechaliśmy na obiad. I tu zaczyna się mega zabawna historia :) Btw. musicie wiedzieć, że jedzenie na Polesiu jest wybitne. Tanie i naprawdę wybitne.

Bo jadąc na wycieczkę ocknęłam się, że na te bagna przydało by się COŚ na komary. Ale w domu nic nie miałam. Więc pomyślałam, że wezmę olejek cynamonowy 🙂 Zwalcza insekty tropikalne i powinien sobie dać radę z naszymi komarami. I zanim ruszyliśmy na ścieżkę wtarłam go NAM we włosy, nadgarstki, łydki i gdzie się dało.

No i wyobraźcie sobie siedzimy w tej wyjątkowej knajpie w Urszulinie. Już złożyliśmy zamówienie, do restauracji weszła ta urocza para z Podhala, która później przez kelnera, siedząc w drugim końcu sali, zamówi mi kawę 🙂 No i nasz kelner – absolutne Słodycze zaczyna dochodzenie, SKĄD ten zapach Cynamonu?!!? My z Łucją leżymy ze śmiechu. A on razem z innymi kelnerami i barmanami szukają źródła 🙂 Więc przy płaceniu się przyznałam 🙂 Że chciałam być taka EKO-matką i przed wejściem na bagna nas natarłam. A on się przyznał, że nawet kucharzy męczyli :))

We Włodawie odbywa się Festiwal Trzech Kultur, to takie miasto pogranicza. Tuż obok siebie są synagoga, cerkiew i kościół katolicki.

Zejście nad Bug do słupa granicznego:

Różanka:

I to już Park Narodowy:

Także… Polesie CDN… 🙂