czwartek

Cztery lata temu Lutka chorowała. I raz na jakiś czas musi robić jeszcze badania kontrolne. W Rzeszowie. Dziś pojechaliśmy z nią. Wszystko w porządku, więc uszczęśliwieni pojechaliśmy potem na najlepszy na świecie torcik bezowy do jednej galerii handlowej 🙂 W planie a) była wyprawa na rzeszowską starówkę, podziemia i muzeum bajek, ale tyle nam czasu zeszło, że właściwie po ciasteczkach ruszyliśmy w drogę powrotną.

Mam za to dla Was kilka fotografii z komórki dziadka. Bo chłopaki wybrały się na… POKAZ KASKADERÓW 🙂 Mieszko zachwycony, pół wieczoru nawijał o tym jak to jeden „jechał bokiem, wyszedł, stał i znowu wsiadł i cały czas jechał”! I że był ogień i monster trucki 😀 Bardzo fajnie 🙂