HuśtaWA

Nie skoczyłabym ze spadochronem. Ani na bungee. Ani nawet za rollercosterami nie przepadam, choć kiedyś lubiłam. A cały ten zapał do runmagedonów zszedł mi jakoś na wiosnę jak odkryłam, ile to możliwych kontuzji może się przydarzyć. W moim życiu nie ma miejsca na ryzyko i kontuzje. Aaale dziś zrobiłam coś równie głupiego…

Byliśmy w piątek w Janowie. Wyszłam zza zakrętu z Łucją i zobaczyłam jak babka buja się na wielkiej huśtawce. Tak ze 4 metry nad ziemią (duuużo później odkryłam, że ona się po prostu JUŻ zatrzymywała). Cudowne! Taka wolność i lekkość! Zapytałam gościa, który ściągał uprząż z tej babki:

  • A czy ja muszę przejść cały park linowy, czy mogę tylko się tak pobujać?
  • To jest osobno. Ta atrakcja nazywa się „wahadło”.

Pomyślałam, że spróbuję. Kolejnym razem. Czyli DZIŚ. W kasie okazało się, że karty dużej rodziny też to obejmują, więc  phi 7 zeta za taką cudowną zabawę to jak za darmo. 🙂 BŁĄD. Powinno to więcej kosztować bo człowiek by się 2x zastanowił… A ja olśnienie przeżyłam DOPIERO jak ten koleś zaczął mnie dziś podciągać. Czemu on mnie tak wysoko podnosi??!! Ale najgorsze było jak puścił i poleciałam w dół. Na takiej wielkiej huśtawce ponad czubki drzew. I z powrotem. I jeszcze raz. I jeszcze raz, aż zaczęłam tracić moc i latałam coraz niżej. Było to fatalne 🙂 I ten uśmiech na koniec, to nie SUKCES, a ULGA, że to JUŻ 🙂 Ciśnienie podnosiła jakaś zrelaksowana rodzina, która powiedziała do siebie: Dzieci robią OSTATNIE zdjęcie matce. Uff… Ależ cudownie było się w końcu zatrzymać…

Diabelskie wahadło – pojedynczy lub tandemowy skok z wysokości 16 metrów pozwalający doznać w trakcie spadania stanu przeciążenia 3g; wahadło umożliwia podziwianie panoramy Janowa Lubelskiego z zapierającą dech w piersiach prędkością„… – Tak zatykało, tak panorama była, ale miałam ją gdzieś.

 Tu mnie wciągają, a ja zastanawiam się, gdzie to oni mnie ciągną…

A tu już lecę:

<><>

Relaks WSZYSTKIM przyniosła więc siłownia 🙂