Mamy sukienkę! Przymiarki były kilka miesięcy temu, a dziś w salce przykościelnej było ostateczne mierzenie i odbiór. Nie dokupiłam żadnych wianków, ani rękawiczek. Wianek będzie z kwiatków, bolerko Lilka ma po siostrze, a rękawiczki w przedostatni weekend maja z pewnością nie będą potrzebne. Dostałam też od katechety daty prób (będą cztery), ale na szczęście wszystkie dopiero w maju 🙂

Zgapiłam się natomiast z sukienką po Łucji. Muszę ją sprzedać (bo miała inną niż tegoroczne), ale trzeba to zrobić w styczniu, bo wtedy matki kupują sukienki. Niech więc przewisi kolejny rok w szafie.
<><>
Siłownia. Pompujemy tymi hantlami. Jeden gostek jest taki bardzo młody i trener cały czas się z niego nabija. Młody mówi:
- Tak nie mogę. Ja miałem kiedyś złamaną tę rękę.
Trener wywrócił oczami, bo chyba ogólnie uważa, że młody za dużo szumu wokół siebie robi 🙂 Mówię do młodego:
- Ja też miałam. I nogę też miałam.
A trener na to:
- Każdy coś kiedyś miał złamane! A serce ile razy! 🙂
