„Na dnie miłości czai się zawsze nienawiść. Warto pamiętać o tych dwu biegunach i odwracalności uczuć”

  •  Mamo, chciałbym mieć dłuższy język.
  • Mieszeczku, Twój język jest idealny. Prawidłowy i proporcjonalny.
  • Ale ja chciałbym mieć dłuższy.
  • Dobrze. Po CO?
  • Bo mógłbym wtedy oblizać sobie dziurki od nosa od środka.

Na taką perwersję to bym chyba nie wpadła 😉

<><>

Jak poszłam do kina, wtedy co ONE były w drugiej sali, to obejrzałam Wisłocką. Ależ mi się ten film podobał! Jest cała masa momentów zabawnych. Np. jak występuje „prosto z NRD” tancerka. Są lata ’70, początek rewolucji seksualnej i oczywiście golizna. I ta „artystka” jest obsypana brokatem i robi show z papierem toaletowym. Ma naszyjnik z rolek papieru, a dwie rolki rzuca na boki jak serpentyny 🙂 Wow! A widownia skupia się na tym, skąd ona tyle papieru na te występy bierze.

I jest też sporo mocnych momentów. O kobiecej sile, pasji i ambicjach. Jest też o tym jak silny jest instynkt przetrwania albo poukładania sobie życia nawet jeśli to jest bardzo groteskowa forma.

Jest tam cała masa cytatów, nad którymi można się zamyślić. Jeden macie w tytule, inny niżej. Film polecam!

„Każdy człowiek marzy o wielkiej roli, jaką odegra w swoim życiu, i widowni pełnej głębokiego zachwytu i uwielbienia. Widownię , która daje nam poczucie bezpieczeństwa i ogromnej wartości wszelkich osiągnięć naszego życia, stwarza i stworzyć może tylko kochający człowiek idący obok nas.”

Piernikowy gród

Wiem, że na ferie jeździ się w góry i wisi nade mną (od dwóch lat!) zimowa wyprawa w Bieszczady, ale tym razem padło na Toruń. Był ten pierwszy tydzień obwarowany dość sztywnymi widełkami czasowymi i od początku zakładałam jakąś krótszą, dla odmiany miejską, atrakcję.

W Toruniu byliśmy już dwa lata temu, bardzo nam się tam podobało, lecz tegoroczną wycieczkę poszerzyłam o Bydgoszcz. W planie a) była też Kruszwica, bo to w końcu Kujawy, ale jak sobie wyobraziłam jak nas może wywiać na Mysiej Wieży to zrezygnowałam.

Toruń jest super. Obczailiśmy kolejne świetne miejscówki z jedzeniem, jest „europejskie” zaplecze IT (bezpłatne mapki i informatory), a lista „zaliczonych” atrakcji cały czas nie jest zamknięta. Odpuściliśmy planetarium, bo już było i bunkry (bo zabrakło czasu). Była powtórka Żywego Muzeum Piernika, było szukanie śladów Kopernika i było kino 🙂 Wiem, że multipleksy są wszędzie, ale tym razem trafiliśmy na doskonały układ godzinowy i zrobiliśmy coś na co miałam ochotę od dawna: ONE poszły do jednej sali na BATMANA, a ja do drugiej NIE na Batmana :D.

Toruń to ważny ośrodek akademicki i naprawdę fantastycznie są tam rozwiązane śniadania i lunche. Bary mleczne i punkty z kanapkami oraz drożdżówkami. Wstawaliśmy więc rano, ubieraliśmy i szliśmy na drożdżówkę albo kanapkę z szynką (ja). Popijaliśmy to herbatą i lecieliśmy dalej. Pogoda była piękna, czyli nie zabrakło również spacerów na brzegiem Wisły (licznie płyną kry). Btw. w Toruniu kręcili „Rejs” i cały deptak nad rzeką jest pokryty muralem z tekstami z filmu.

W Muzeum Żywego Piernika robiliśmy pierniki i każdy na swoim stanowisku miał jakąś foremkę… Wyobraźcie sobie, że na moim była foremka „z babą co leje chłopa”!!! 😀 Muzeum już znaliśmy, ale dołożyli atrakcji i warto było tam wpaść ponownie. Dzieciaki dostały dyplomy czeladników i miały mini egzamin z pierniczej wiedzy 🙂 A oprócz zajęć z pieczenia miały też zajęcia ze zdobienia pierników.

W Muzeum Torunia była cała masa interaktywnych atrakcji. Można było np. odsłuchać telegram, ale trzeba było zadzwonić z telefonu tarczowego. I okazało się, że dzieciaki nie są w stanie zrozumieć zasady wybierania numeru!!!?

No i Bydgoszcz, bo to tuż obok. Pojechaliśmy, żeby wpaść do Muzeum Mydła i Brudu, które jest świetne i absolutnie obowiązkowe – okazuje się, że jako naród byliśmy zawsze ogólnie czyści, ale tu można się dowiedzieć jak to przebiegało na przestrzeni ludzkości. Będąc w Bydgoszczy obowiązkowe jest też Papugarium (największe w Europie).

I tak teraz sobie kombinujemy jakie to miasto na kolejny taki „miejski wypad” zrobić 🙂

Kto nie potrafi wyć, ten nie odnajdzie swojego stada

-Biegnąca z wilkami

  • Wymieniony został olej, dopompowaliśmy powietrze w oponach, sprawdzone zostały filtry… Zużycie hamulców 20%, czyli nie ma co ruszać….Tu jest rachunek.
  • Nic taniej się da?
  • Koleżanka już uwzględniła wszystkie zniżki.
  • Wiem, tak obiecywała, ale może Pan ma jakieś specjalne?
  • Niestety nie. Co Pani zrobiła z tym nawiewem?
  • Łokciem mi się wepchnął. Nie dało się go włożyć?
  • On jest połamany – dodał mechanik stojący z tyłu – Możemy zamówić nowy.
  • Aż tak mi mi nie przeszkadza. A jak PAN ocenia stan ogólny auta?
  • Świetny samochód. Tylko ten… porządek.
  • No bo ja mam trójkę dzieci.
  • I chyba jakieś zwierzątko…
  • Tak. Dużego pieska.
  • 40 minut zajęło mi ogarnięcie auta. Co wydarzyło się ostatnio na lewych drzwiach? Bo to było NA warstwie brudu.
  • A coś tam jest?
  • Uszkodziła Pani auto.
  • Nie widział Pan tego drugiego.
  • Widziałem jego lakier. Pani jest nie ruszony, ale jest wgniecenie.
  • Minimalne. Może i mnie podrapał w policzek, ale ja odgryzłam mu ucho.

🙂 Przegląd zrobiony (siedziałam i czytałam stąd cytat w tytule), długo to trwało, ale mam najpiękniejszy i najczystszy czołg na świecie 🙂 Teraz szybko drukuję mapki i jutro wcześnie rano zaczynamy ferie. Pierwsza tura (ze mną) jest dość krótka, w piątek będziemy z powrotem i wtedy relacja 🙂

trendy którędy?

Podoba mi się kierunek w jakim zmierza kultura i rozrywka. Dawno temu zapowiedziano, że kolejny kryzys jaki nas dopadnie będzie nie ekonomiczny, a duchowy. Że spadający konsumpcjonizm i czerpanie przyjemności z rzeczy małych spowodują, że ludzie przestaną tak zapamiętale wydawać i gnać za lepiej płatną pracą. Cóż, tylko sobie tego życzyć.

 

Linknęłam Wam wczoraj na ćwierkaczu knajpę. Idea jest taka, że kolację można tam zjeść tylko 1x w miesiącu. Jest specjalna lista, wpisujesz się, opłacasz MIEJSCE przy stole i stawiasz w określonym dniu w Nałęczowie. Miejsc przy stole jest 18-ście. Menu jest jedne i jest absolutnie kosmiczne. Mój znajomy wybrał się tam z żoną na Walentynki i co tu kryć, zazdroszczę wyjątkowo! Taki nurt, taki trend. Obiecałam Łucji, że jak JA się JUŻ wybiorę, to na 18-ste urodziny mogę JĄ zabrać 🙂 Jak jej się spodoba… to tam może kiedyś pracować.  🙂 Myślę, że to było by naprawdę niezłe 🙂

Podobają mi się też kameralne pogadanki filozoficzne na jakie chodzą dzieciaki. Wczoraj rano rozmawiali o krzywdzie. I cała trójka doszła do wniosku, że zadać krzywdę jest gorzej niż być skrzywdzonym. BO straty w nas są dużo większe…

 

Albo jeszcze inna rzecz. Byłam wczoraj na wieczorze opowieści. Już kiedyś na coś podobnego trafiłam i polowałam na takie wydarzenie. W momencie gdy ogłaszana jest przedsprzedaż biletów, ma się jakąś godzinę na  kupienie. Bardzo zresztą tanio. I potem, kilka tygodni później, trzeba dotrzeć w jakieś dziwne miejsce, w nieprzyjaznej dzielnicy, kierując się strzałkami dotrzeć na któreś piętro i tam jest scena, gdzie wysłuchuje się opowiadań. Wczoraj słuchaliśmy o Thorze i skandynawskich bogach. Impreza oczywiście jest wyłącznie dla osób dorosłych. Był ktoś kto opowiadał i ktoś kto grał. Na skrzypcach i dziwnych idiofonach, czyli najbardziej pierwotnych z instrumentów. Udających gromy, pękający lód, szum rzeki.

Wkleję Wam filmik z koncertu Tunk Drums, czyli jednych z przykładowych idiofonów. Trudno słuchać całości, ale musicie przyznać, że to dobry muzyczny podkład do opowieści o mitach. O trollach, o zazdrości, o poszukiwaniu szczęścia i bycia docenienym. Btw. w skandynawskich  wierzeniach też był Adam i Ewa. Leżeli na trawie w Mitgardzie i przechodzący obok Thor tchnął w nich życie.

występy i przedstawienia cd

I kolejny show za nami. To co tym razem panny tańczyły, to taka bardziej zumba niż taniec JAKIKOLWIEK, ale może się czepiam, bo najważniejsze jest TO, że lubią i, że występują. Mieszkowi też się podobało, ale wczorajszego dnia zupełnie inne odkrycie było WAŻNE. Otóż młody na tym przedstawieniu nudził się, chodził z moim telefonem oraz nagrywał występ i podejrzał, że w piwnicy szkoły, piętro niżej, są zajęcia z karate. No więc poszliśmy dopytać się co i jak. I okazało się, że to karate klasyczne, instruktor przyjeżdża 2 x w tygodniu, w poniedziałki i piątki o 19-stej (dni i godziny słabe), w grupie jest TYLKO 4 chłopców (uwaga: w tym 6 i 7-latek!), i co nie bez znaczenia: zajęcia są bezpłatne, bo finansuje je gmina. Woww… Ach i jeszcze ci chłopcy w przyszłym tygodniu, po 3 miesiącach zajęć będą zdawać egzamin na BIAŁY pas. Bardzo nam się to wszytko spodobało, jeśli zajęcia się utrzymają, to od września przebudowujemy nasz grafik!

Btw. jak śni się Wam, że dzieci JEDZĄ kotlety, to zróbcie, bo okaże się, że rzeczywiście miały na nie ochotę! 😀

Piątek, luty, Polska

Jedna z zrobionych przez dziewczyny Walentynkowych kartek była dla pana od pianina. Gość naprawdę entuzjastycznie reaguje na takie akcje, od razu domyślił się, że to pięciolinia i NAWET spróbował to zagrać na pianinie, co Liliana, która przy tym była, określiła później jako dzynk, dzynk, dzynk 😉

Panny mają dziś wieczorem występ w kolejnej szkole tańca do której chodzą. Tamta jest lepsza, ale ta ma zajęcia w szkole, zaraz po lekcjach, co jest po prostu bardzo wygodne. Musiałam tylko podjechać po POMPONY, i jak już podjechałam po pompony to zajrzałam również do mojego ulubionego sklepu rybnego (i po raz kolejny polecam Wam miętusa) i do piekarni. I taki dobry chleb kupiłam, że znowu mi się maszyna do chleba zamarzyła… Trochę inna niż ta, którą kiedyś miałam, ale cały czas taka domowa… Ech, kolejny punkt na liście życzeń 🙂

<><>

Kartki zrobił również Mieszko, dla swoich przedszkolnych sympatii (płci obu):



A jeśli śni Ci przystojny muszkieter, to znaczy że urwiesz komuś lusterko przy cofaniu…

– muszę pojechać na myjnię, bo nic nie widzę w moich szybach :/ Btw. sprawa już pozytywnie zamknięta, nie kupię sobie na tegoroczne Walentynki kolejnych staników, a takie piękne sztuki są na listku w dziale clearance 😦 Buuuuu…

<><>

Przed snem opowiadam dzieciakom o wielkich wojownikach. Jest Dżyngis-Chan i są Wikingowie. Mieszko bardzo lubi te opowieści, bo zawsze dochodzimy do momentu, kiedy mówię, że istnieje teoria, że jego imiennik, pierwszy władca Polski, był Wikingiem. Stąd jego siła, skuteczność i determinacja. Ale zawsze jak przechodzimy do broni jakich używano, młody przerywa, że on TEGO JUŻ nie chce słuchać, bo się boi. I wtedy Łucja, która jest wybitnym pedagogiem wyszukuje książeczkę, która go uspokoi i pomoże mu zasnąć. Tak było i tym razem. Na okładce króliczki w eleganckich kubraczkach, znana angielska pisarka, czyli sielankowo… No i czytam:

🙂 Ale chyba pomogło, a dziś rano namalował mi obrazek. Pytam się:

  • A co to za chłopiec z chorągiewką?
  • To Wiking Mieszko z TOPOREM! 🙂

Walentynkowe

  • Mamo, nigdy nie zgadniesz komu w tym roku chcę dać Walentynkę…
  • Adasiowi?
  • Tak! Skąd wiesz?
  • Bo jestem domyślna. Pamiętasz, że go tylko raz widziałaś?
  • Tak. Myślisz, że to zły pomysł?

I tu się na chwilę zawiesiłam. Korciło mnie, żeby jej powiedzieć, że jak zacznie podganiać to wszystko rozwali, ale z drugiej strony córki lubią popełniać błędy matek i w sumie to im wcześniej wejdzie w etap: Jeszcze nie takie głupoty w życiu zrobię, tym lepiej dla niej 🙂

  • Nie. Myślę, że to fajne. Adres znamy, mogę wysłać pocztą.

I SET 1-szy gotowy. Nowością w akcesoriach jest stempel z sercem, który został wycięty ze specjalnej stemplowej gumki. Kartki są dla koleżanek Łucji i dla NIEGO. Liliana zrobiła dla swojej ukochanej Mai serce 🙂 Puchate, piórkowe na bazie styropianowego.

Ranek

Łucja się ubierała, maluchy jeszcze w pośpiechu wykańczały mleko z chrupkami. Stałam naprzeciwko i tak mi przyszło do głowy:

  • Kocham Was!
  • A ja kocham chleb – odpowiedziała Liliana
  • Kocham Cię, Już posmarowałem TOBĄ chleb!- zaśpiewał Mieszko
  • Czy ona, w tej piosence, jest dżemem? – zapytała Liliana…

😀

<><>

Dziś na basenie zrobiliśmy pewną roszadę. Tydzień temu instruktor dociekał czemu Łucja nie pływa z Lilą. Bo uważa, że Lilka jest lepsza i Mieszko ją stopuje. Więc powiedziałam mu, że Lila pływa z Mieszkiem (mają jedną wspólną lekcję w tygodniu), bo zależy mi na tym, żeby Mieszko pływał. Bo o ile ONE się unoszą, on nie potrafi. I Łucja zajęć z trenerem nie ma, bo w tym czasie gdy maluchy pływają ona pływa sama. Ale ponieważ mało zajęć wypada nam w lutym (co jest dla mnie taniej) to mu zaproponowałam, żeby zrobić podwójne zajęcia z dziewczynami i pojedyncze z Mieszkiem (eksperymentalnie w tym miesiącu). I tak DZIŚ zrobiliśmy. Najpierw był Mieszko, a potem panny. Co prawda, zaskakująco/nie zaskakująco (bo przecież NIE ma szans bym sobie coś zaplanowała) okazało się, że Lilka strzeliła focha i siadła na leżaku i trener miał zajęcia wyłącznie z Łucją. I był nią zachwycony. I symetrią pływania, i dyscypliną i techniką. I wszystkim ją pokazywał 🙂 Dumna jestem oczywiście bardzo, ale powtórzyłam mu to z co raz mu powiedziałam: Muszą pływać wszyscy i nie możemy się na niej skoncentrować. Zresztą są chudzielcami i za bardzo mi marzną. On Mieszka tak rozgrzewa, ale smark po pół godzinie pływania jest galaretką i i tak nie bardzo można przedłużyć ten czas na basenie.

rozbieg

Czytałam kiedyś bloga jednej dziewczyny, która do perfekcji opanowała minimalizację codziennych wydatków. I pomijając popularne oszczędnościowe przerabianie potraw, to miała całą masę teorii sklepowych. Kiedyś u niej przeczytałam, że największe sklepowe promocje są zawsze na koniec miesiąca przed wypłatą. Wydało mi się to strasznym spiskiem 🙂 Aale, nie jest takie do końca z palca wyssane. Wszędzie była kocia karma  -20%, myślałam: kupię później, a teraz już nie ma! 🙂 No cóż, będzie mniej jadł i wyjdzie na to samo 🙂

<><>

Szukam tekstów Walentynkowych dla dzieciaków na ich kartki do przyjaciół. No i same takie suchary o wiecznej miłości. Modyfikuję więc wyszukiwanie ze śmieszne tekty/sms na Walentynki”, na „na górze róże, na dole fiołki dokończ” I bingo!

  • „Na górze róże na dole bzy nie mam dziewczyny mam diablo 3”,
  • „Na górze róże na dole gnój, tak się najebie że będę Twój”
  • oraz mój ulubieniec „Na dole fiołki i róże wymacaj mnie po ogórze” 😀

Właściwie to nie bingo i szukam dalej, bo to w końcu dla dzieci ale kocham Internet :DD