Powiem Wam, że chyba zaczęła nam się wiosna… Rano nałożyłam puchówkę i jak po drodze wpadłam do domu to się przebierałam. Lilka wróciła ze szkoły w zimowej czapce i jak ją zdjęła to włosy miała mokre, a Mieszko zasnął po powrocie z przedszkola. Słońce jest mocne i takie ogłupiające, a prognozy na marzec i kwiecień są już tylko powyżej 5-7 stopni. Na kwiecień to już w ogóle same górne naście… No i jasno się robi wcześnie i trwa to długo. Wykopałam wiosenne czapki i odkryłam, że dziewczyny nie mają skarpetek.
Lilka dostała od koleżanki prezenty z zamorskich wojaży (torebkę i długopis z lusterkami z napisem: Love Goa 😉 a ja wpadłam do biblioteki po kolejnego Żulczyka.
<><>
Skończyłam The Night Of. Rewelacyjny serial. Postacie takie kompletne i wyraźne, świetne dialogi i niesamowite napięcie.
Wkleję Wam chat dwójki przypadkowych rozwodników:
- Wie pan, dlaczego rozwód jest tak drogi? – ona
- Bo jest bezcenny – on
- Bo jest bezcenny – ona w tym samym momencie
- Właśnie – on
