Łucja się ubierała, maluchy jeszcze w pośpiechu wykańczały mleko z chrupkami. Stałam naprzeciwko i tak mi przyszło do głowy:
- Kocham Was!
- A ja kocham chleb – odpowiedziała Liliana
- Kocham Cię, Już posmarowałem TOBĄ chleb!- zaśpiewał Mieszko
- Czy ona, w tej piosence, jest dżemem? – zapytała Liliana…
😀
<><>
Dziś na basenie zrobiliśmy pewną roszadę. Tydzień temu instruktor dociekał czemu Łucja nie pływa z Lilą. Bo uważa, że Lilka jest lepsza i Mieszko ją stopuje. Więc powiedziałam mu, że Lila pływa z Mieszkiem (mają jedną wspólną lekcję w tygodniu), bo zależy mi na tym, żeby Mieszko pływał. Bo o ile ONE się unoszą, on nie potrafi. I Łucja zajęć z trenerem nie ma, bo w tym czasie gdy maluchy pływają ona pływa sama. Ale ponieważ mało zajęć wypada nam w lutym (co jest dla mnie taniej) to mu zaproponowałam, żeby zrobić podwójne zajęcia z dziewczynami i pojedyncze z Mieszkiem (eksperymentalnie w tym miesiącu). I tak DZIŚ zrobiliśmy. Najpierw był Mieszko, a potem panny. Co prawda, zaskakująco/nie zaskakująco (bo przecież NIE ma szans bym sobie coś zaplanowała) okazało się, że Lilka strzeliła focha i siadła na leżaku i trener miał zajęcia wyłącznie z Łucją. I był nią zachwycony. I symetrią pływania, i dyscypliną i techniką. I wszystkim ją pokazywał 🙂 Dumna jestem oczywiście bardzo, ale powtórzyłam mu to z co raz mu powiedziałam: Muszą pływać wszyscy i nie możemy się na niej skoncentrować. Zresztą są chudzielcami i za bardzo mi marzną. On Mieszka tak rozgrzewa, ale smark po pół godzinie pływania jest galaretką i i tak nie bardzo można przedłużyć ten czas na basenie.
